Ekstraklasa
Wydarzenia

Wisła - Stal. Wypowiedzi pomeczowe.
Sobota, 25 października, 23:08
Na konferencji po meczu Wisła Płock - Stal Stalowa Wola trenerzy obu ekip skomentowali spotkanie, którze odbyło się w Płocku.Władysław Łach (Stal Stalowa Wola): Myślę, że mamy czego żałować dlatego, że prowadziliśmy w końcówce na bardzo trudnym terenie i chwila nieuwagi spowodowała, że zdobyliśmy tylko jeden punkt. Muszę pochwalić moich piłkarzy za to, że zagrali z ogromną determinacją, zaangażowaniem, za to, że mimo straty bramki na początku drugiej połowy potrafili odrobić stratę, potrafili szukać szansy, sytuacji bramkowej. Dzięki temu to się wszystko układa, nawet jak moc drużyny jest taka a nie inna. Nie mogłem drużyny wspomóc zmianami, mimo to zespół grał dobrze po przerwie i do przerwy. Graliśmy pressingiem, graliśmy wyżej, szukaliśmy szansy, sytuacji podbramkowej, ale nie jest łatwo w naszej sytuacji doprowadzić taki wynik do końca. Sytuację miał Walat na początku, potem Szlęzak. Po prostu bardzo chciałem tu wygrać, bo ja od 20 lat przyjeżdżam tu i nie mogę wygrać jako trener. Nie mogłem, bo kiedyś tu ręką mi tu bramkę strzelali, bo sędzia trzy razy powtarzał, że by Muszkiewicz strzelił zza pola karnego wzdłuż bramki. Dzisiaj liczyłem na to, że wróci tu jakaś normalność, ale sędzia dzisiaj nie był sprawiedliwy jeśli chodzi o traktowanie drużyn tak samo. Ta kartka druga żółta może się należała, ale nie Wieprzęciu tylko Walatowi. Natomiast pierwsza żółta kartka dla Wieprzęciu, kiedy to napastnik się na nim oparł, sędzia to źle zinterpretował. Niestety wygrana nie udała się, ale muszę być z tego zadowolony, gdyż w naszej sytuacji każdy punkt się liczy.
Mirosław Jabłoński (Wisła Płock): Jeżeli samemu strzela się bramki, samobójcze można powiedzieć, bo to były nie błędy ale wielbłądy, jeżeli chodzi o nasze zachowanie w sytuacja, po których my straciliśmy bramki. Na pewno zespół przeciwnika walczył, grał bardzo agresywnie i różnica między moim zespołem a zespołem Stali była taka, że jak przeciwnik miał piłkę to my byliśmy od przeciwnika trzy metry, jak myśmy mieli piłkę to przeciwnik był dosłownie tuż przy naszym zawodniku. Grali bardzo agresywnie, bardzo trudno się grało. Kolega mówi, na temat sędziowania, ja powiem tak, że te krycia od tyłu były przerywane faulami i sędzia pomylił się też przy kartkach dla zespołu gości.
Szkoda straconych punktów na własnym boisku. Myślę, że zawiedli zawodnicy, którzy nie powinni zawieść.
Autor: Jurek Mitczuk, odsłon: 102
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

