Ekstraklasa
Wydarzenia

Widzew - Stal 2:1
Niedziela, 14 września, 17:01
Widzew po raz pierwszy w tym sezonie został liderem pierwszej ligi! Przynajmniej przez jeden dzień, bo w poniedziałek może na tą lokatę powrócić Podbeskidzie. Awans łodzianom umożliwiło zwycięstwo nad Stalą Stalowa Wola. Była to skromna wygrana i została odniesiona w stylu niezbyt imponującym. Najważniejsze są jednak punkty, a te pozostały w Łodzi.
W pierwszych minutach spotkania wydawało się, że to spotkanie będzie wyglądać podobnie, jak poprzednie rozgrywane na własnym stadionie. Głośny doping i przewaga zespołu gospodarzy trwały jednak tylko kilka minut. Widzewiacy szybko objęli prowadzenie. W 6. minucie Mindaugas Panka wpadł w pole karne z lewej strony i uderzył po ziemi. Bramkarz odbił piłkę, ale dopadł do niej dobrze ustawiony Przemysław Oziębała, który zdobył prowadzenie 1:0.Usatysfakcjonowani takim rezultatem piłkarze Widzewa nadal mieli przewagę, ale do końca pierwszej części już nie forsowali tak bardzo tempa. Co innego kibice, którzy… w ogóle przestali dopingować. Był to gest solidarności wobec fanów drużyny przyjezdnych, z których część miała problemy z wejściem na przeznaczony dla nich sektor (prawdopodobnie nie mieli biletów).
Dalsza część meczu odbywała się w przenikliwej ciszy. Na boisku również nie wiele się działo, a warte odnotowania sytuacje można zliczyć na palcach jednej ręki. W 31. minucie z bliska strzelał Stefano Napoleoni, ale trafił prosto w bramkarza. W odpowiedzi z dystansu huknął Jonasz Jeżewski. Zmierzającą pod poprzeczkę piłkę zdołał jednak przenieść nad bramką Maciej Mielcarz. Jeszcze tuż przed przerwą groźnie było w polu karnym Stali. Po rzucie rożnym, głową strzelał Piotr Stawarczyk, ale bramkarz nie dał się zaskoczyć.
Po przerwie obraz gry wcale się nie zmienił. Co prawda, na samym początku łodzianie mogli podwyższyć prowadzenie, ale groźny strzał Panki obronił Tomasz Wietecha. Goście odpowiedzieli kilkoma strzałami z dystansu, ale bardzo niecelnymi. W 70. minucie jednak Widzew właściwie wyjaśnił sprawę wyniku w tym spotkaniu. Po rzucie rożnym łodzianie zdobyli bowiem drugą bramkę. Największą zasługę w tym mają obaj stoperzy. Stawarczyk, ustawiony przy dalszym słupku, zgrał piłkę głową do Ugo Ukaha, który z kilku metrów umieścił ją w siatce uderzając z "norzyc". Podbudowani zdobyciem gola widzewiacy znowu ruszyli do natarcia i mogli szybko wynik uczynić znacznie bardziej efektownym. W 75. minucie z lewej strony dośrodkował Napoleoni, a z pierwszej piłki huknął Lisowski. Futbolówka poszybowała tuż obok bramki. Szkoda, bo gdyby wylądowała w siatce to byłby zapewne najpiękniejszy gol kolejki. Pięć minut później, po zagraniu Stefano pierwszy swój strzał w tym meczu oddał Marcin Robak, niestety niecelny. Zamiast jednak zdobyć trzecią bramkę, łodzianie ostatecznie gola stracili. I znowu zasługę mogą rozdzielić między siebie dwaj środkowi obrońcy. Ukah źle zagrał piłkę i w konsekwencji Stawarczyk musiał sfaulować Tomasza Walata. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na punkt oddalony od bramki Mielcarza o jedenaście metrów. Skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Jaromir Wieprzęć. W ostatnich minutach bliski zdobycia gola był jeszcze Robak, ale tego dnia snajper Widzewa nie miał wyraźnie szczęścia. Widzew jednak wygrywa i jest coraz bliżej wymarzonego awansu do ekstraklasy.
Bramki:
1:0 Oziębała (6)
2:0 Ukah (70)
2:1 Wieprzęć (85) - karny
Składy:
Widzew Łódź: Mielcarz - Ugochukwu, Juszkiewicz, Napoleoni, Lisowski - Masłowski (63' Mierzejewski), Napoleoni, Budka, Panka (67' Bednar) - Oziębała (88' Jarmuż), Stawarczyk.
Stal Stalowa Wola: Wietecha - Wieprzęć, Lebioda, Uwakwe, Ławecki - Bartkowiak (75' Karcz), Piszczek, Krawiec, Jeżewski (77' Sałek) - Adamczyk (60' Wałat), Ławecki.
Żółte kartki: Masłowski, Budka (Widzew) oraz Jeżewski, Ławecki, Krawiec, Piszczek (Stal).
Sędzia: Marcin Rogulski (Warszawa).
Komentarze pomeczowe
Waldemar Fornalik (trener Widzewa): "Atmosfera na trybunach przypominała trochę sparing, bo zabrakło dopingu publiczności. Spotkanie świetnie się dla nas zaczęło, bo zdobyliśmy szybko bramkę, ale później graliśmy niemrawo.
W przerwie powiedziałem zawodnikom, że tak nie możemy grać, bo może się to dla nas źle skończyć. To poskutkowało i w drugiej części spotkania prezentowaliśmy się już lepiej. Strzeliliśmy dwa gole i z tego powinniśmy się cieszyć. Generalnie Stal to zespół, który nie przypadkowo wywalczył te 15 punktów z zespołami z góry tabeli. Ciężko było się przebić przez dobrze zorganizowaną defensywę gości. Cieszymy się z pozycji lidera w lidze."
Władysław Łach (trener Stali): "Gratuluję Widzewowi zwycięstwa, ta drużyna wraca na swoje miejsce w tabeli. Po raz kolejny tracimy bramkę w pierwszych minutach gry. Gdyby tak się nie stało, być może inaczej by to spotkanie wyglądało. To jest naszą słabą stroną. Sprawy kadrowe też nam nie sprzyjały. Wypadł nam z zespołu Krzysztof Trela, który doznał urazu kręgów szyjnych. Do przerwy mieliśmy kilka akcji i dośrodkowań w pole karne, ale klarownych sytuacji zabrakło. Po przerwie dokonałem zmian, gra się trochę ożywiła, ale na Widzew to jednak zdecydowanie za mało. Nie udało się uśpić jego uwagi i wyprowadzić skutecznej kontry."
Autor: Łukasz Redlicki , odsłon: 425
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

