Ekstraklasa
Wydarzenia

Napastnik w Łęcznej pilnie poszukiwany
Czwartek, 8 lipca 2010, 11:26
Piłkarze Górnika Łęczna mają za sobą pierwszy mecz kontrolny w okresie przygotowawczym, w którym bezbramkowo zremisowali z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Skład łęcznian w większość tworzyli zawodnicy testowani i wiele dobrego o nich nie można powiedzieć, w szczególności tego, że potrafią strzelać gole.
Trener Mirosław Jabłoński przeciwko KSZO wystawił bardzo eksperymentalny skład, który zagrał w nowym dla Górnika zestawieniu 4-4-2. Dwóch napastników niewiele mogło jednak zdziałać. W pierwszej połowie do siatki próbowali trafić Michał Twardowski i Łukasz Tumicz, ale ta sztuka się im nie udała. Nie ma się jednak zbytnio czemu dziwić, bo cały zespół łęcznian nie zaprezentował się ciekawie. Akcje były rwane, brakowało zgrania i polotu. W drugiej połowie parę napastników stworzyli Janusz Dziedzic i Kamil Bartosiewicz. Też niczego wielkiego nie pokazali, choć ten pierwszy miał okazję, aby wpisać się na listę strzelców. W 71 minucie Bartosiewicz zagrał mu piłkę w pole karne, ale futbolówka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Była to najgroźniejsza sytuacja meczu.
Nie tylko jednak bramkarz drużyny z Ostrowca nie miał wiele pracy. Nudził się także Jakub Giertl, którego postanowił sprawdzić Jabłoński. W zasadzie nie miał sytuacji, aby się wykazać, bo dobrze radziła sobie obrona Górnika.
Na środku zagrali Paweł Magdoń i Adrian Bartkowiak, którzy pokazali się z dobrej strony. Równie udany występ zaliczył Daniel Bożkow. Grał bardzo dokładnie, choć brakowało jednak większego zaangażowania w ofensywie. Jeśli już wspominamy o dobrych stronach meczu, na pewno zadowoleni mogą być Eivinas Zagurskas i Dejan Miloseski. Po meczu tego pierwszego pochwalił trener Jabłoński. - W drugiej połowie zaprezentował się lepiej, bo miał więcej miejsca do grania. Zaprezentował niezłe uderzenie i ciekawe dośrodkowania.
Trener Jabłoński w meczu z KSZO poprzestawiał zawodników pozycjami. Na prawej obronie szansę gry dostał Łukasz Stefaniuk, a Dawid Sołdecki ze środka pomocy powędrował na pozycję środkowego obrońcy.
Pomimo iż spotkanie Górnikowi nie wyszło, trener na razie nie zrezygnował z żadnego z testowanych graczy, uczyni to zapewne po sobotnim spotkaniu kontrolnym ze Startem Otwock.
Nie tylko jednak bramkarz drużyny z Ostrowca nie miał wiele pracy. Nudził się także Jakub Giertl, którego postanowił sprawdzić Jabłoński. W zasadzie nie miał sytuacji, aby się wykazać, bo dobrze radziła sobie obrona Górnika.
Na środku zagrali Paweł Magdoń i Adrian Bartkowiak, którzy pokazali się z dobrej strony. Równie udany występ zaliczył Daniel Bożkow. Grał bardzo dokładnie, choć brakowało jednak większego zaangażowania w ofensywie. Jeśli już wspominamy o dobrych stronach meczu, na pewno zadowoleni mogą być Eivinas Zagurskas i Dejan Miloseski. Po meczu tego pierwszego pochwalił trener Jabłoński. - W drugiej połowie zaprezentował się lepiej, bo miał więcej miejsca do grania. Zaprezentował niezłe uderzenie i ciekawe dośrodkowania.
Trener Jabłoński w meczu z KSZO poprzestawiał zawodników pozycjami. Na prawej obronie szansę gry dostał Łukasz Stefaniuk, a Dawid Sołdecki ze środka pomocy powędrował na pozycję środkowego obrońcy.
Pomimo iż spotkanie Górnikowi nie wyszło, trener na razie nie zrezygnował z żadnego z testowanych graczy, uczyni to zapewne po sobotnim spotkaniu kontrolnym ze Startem Otwock.
Ąródło: Kurier Lubelski
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










