Ekstraklasa
Wydarzenia

Dramatyczna sytuacja Podbeskidzia
Piątek, 4 czerwca 2010, 09:44
Przed jutrzejszą, ostatnią kolejką Górale wciąż nie są pewni utrzymania. Do szczęścia potrzebują... remisu
Gdyby nie korzystne wyniki na innych boiskach, bezbramkowy remis z Motorem Lublin byłby dla Górali katastrofą właściwie przesądzającą o ich spadku z I ligi. Tymczasem przed ostatnią kolejką Górale są w tabeli na 13. miejscu i chcąc zachować I-ligowy byt muszą przynajmniej zremisować w Świnoujściu.
- Za wszelką cenę nie chcieliśmy dopuścić do takiej sytuacji - podkreśla Dariusz Kołodziej, pomocnik Podbeskidzia.
Wszyscy w klubie doskonale zdają sobie sprawę, że jutrzejszy mecz z Flotą jest najważniejszym spotkaniem w tym sezonie. Punkt zdobyty na boisku w Świnoujściu zapewni utrzymanie, bo nawet, jeśli Wisła Płock wygra swój mecz, przy równej ilości punktów Górale będą w tabeli wyżej, bo mają lepszy bilans bezpośrednich meczów z drużyną z Płocka.
Ale o remisie nikt nawet nie myśli.
- Nie możemy liczyć na punkt, tylko walczyć o zwycięstwo. I z takim nastawieniem tam pojedziemy - zapowiada twardo Dariusz Kołodziej.
Trener Robert Kasperczyk podkreśla, że jego głównym celem przed ostatnią kolejką jest podniesienie piłkarzy na duchu.
- Bardzo żal mi chłopców, bo całe sześć dni przed meczem z Motorem podporządkowaliśmy przygotowaniu mentalnemu pod to spotkanie. Oni w meczu mieli dwa słupki i kilka okazji. Ale nieraz centymetry decydują o szczęściu lub o niepowodzeniu. Tak wyglądamy w ofensywie, jak wyglądamy. Mamy takich napastników, a nie innych. Lepiej wygląda nasza gra z tyłu, bo w kolejnym meczu nie tracimy bramki - przyznaje trener.
Kasperczyk zwraca uwagę, że na wąskim i nierównym boisku w Świnoujściu nie należy spodziewać się finezyjnej gry. I apeluje o wsparcie piłkarzy i atmosferę pełną mobilizacji ze strony bielskich kibiców. Po wtorkowym meczu z Motorem niektórzy fani bielskiej drużyny nie przebierali w słowach krytykując Kasperczyka. W efekcie doszło do bezprecedensowej sytuacji - szkoleniowiec Podbeskidzia na stadionie w Bielsku-Białej musiał schodzić do szatni pod parasolem tarcz ochroniarzy.
- Za wszelką cenę nie chcieliśmy dopuścić do takiej sytuacji - podkreśla Dariusz Kołodziej, pomocnik Podbeskidzia.
Wszyscy w klubie doskonale zdają sobie sprawę, że jutrzejszy mecz z Flotą jest najważniejszym spotkaniem w tym sezonie. Punkt zdobyty na boisku w Świnoujściu zapewni utrzymanie, bo nawet, jeśli Wisła Płock wygra swój mecz, przy równej ilości punktów Górale będą w tabeli wyżej, bo mają lepszy bilans bezpośrednich meczów z drużyną z Płocka.
Ale o remisie nikt nawet nie myśli.
- Nie możemy liczyć na punkt, tylko walczyć o zwycięstwo. I z takim nastawieniem tam pojedziemy - zapowiada twardo Dariusz Kołodziej.
Trener Robert Kasperczyk podkreśla, że jego głównym celem przed ostatnią kolejką jest podniesienie piłkarzy na duchu.
- Bardzo żal mi chłopców, bo całe sześć dni przed meczem z Motorem podporządkowaliśmy przygotowaniu mentalnemu pod to spotkanie. Oni w meczu mieli dwa słupki i kilka okazji. Ale nieraz centymetry decydują o szczęściu lub o niepowodzeniu. Tak wyglądamy w ofensywie, jak wyglądamy. Mamy takich napastników, a nie innych. Lepiej wygląda nasza gra z tyłu, bo w kolejnym meczu nie tracimy bramki - przyznaje trener.
Kasperczyk zwraca uwagę, że na wąskim i nierównym boisku w Świnoujściu nie należy spodziewać się finezyjnej gry. I apeluje o wsparcie piłkarzy i atmosferę pełną mobilizacji ze strony bielskich kibiców. Po wtorkowym meczu z Motorem niektórzy fani bielskiej drużyny nie przebierali w słowach krytykując Kasperczyka. W efekcie doszło do bezprecedensowej sytuacji - szkoleniowiec Podbeskidzia na stadionie w Bielsku-Białej musiał schodzić do szatni pod parasolem tarcz ochroniarzy.
Ąródło: Dziennik Zachodni
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










