Ekstraklasa
Wydarzenia

Pożegnalna wygrana
Kuba TarantowiczWtorek, 1 czerwca 2010, 21:01
ŁKS w ostatnim meczu przed własną publicznością pokonał Stal Stalową Wolę 2:1.
Mecz nie wzbudzał większych emocji. Mimo że bilety kosztowały tylko 5 złoty (dla dzieci były nawet za darmo) na stadionie zjawiło się tylko ok.2500 osób. Oprócz małej rangi spotkania zadecydowała o tym także niekorzystna pora spotkania.
ŁKS, który był jednak faworytem dzisiejszego meczu zaczął spotkanie z Mariuszem Mowlikiem w składzie. Występ doświadczonego pomocnika stał pod znakiem zapytania. Przez pierwszy kwadrans lepiej grali goście, ale to łodzianie zdobyli bramkę. W 22. minucie po dośrodkowaniu Vahana Gevorgyana gola strzelił Łukasz Gikiewicz. Była to jego 10. bramka w tym sezonie, ale dopiero trzecią wiosną. Ci z fanów ŁKS, którzy nie wybierają się na mecz łódzkiego zespołu z Motorem w Lublinie, pewnie nie zobaczą już Gikiewicz w koszulce ŁKS. Zawodnikiem interesuje się kilka klubów Ekstraklasy na czele z GKS Bełchatów. Łukasz Gikiewicz zagrał do tej pory w 29 ligowych meczach ŁKS, dostał 3 żółte i jedną czerwoną kartkę.
Wracając do dzisiejszego meczu - pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem ŁKS. Obie drużyny stworzyły sobie po kilka sytuacji, ale tak naprawdę, poza golem Gikiewicza, można odnotować tylko zejście z boiska Gevorgyana już w 27. minucie. W jego miejsce wszedł Wolański.
Właśnie ten zawodnik miał szansę na podwyższenie wyniku w 58. minucie, ale strzelił obok bramki. Wcześniej jednak kibice na stadionie ożywili się nieco z innego powodu. W okolicach 50. minuty spotkania pojawiło się ok. 80 fanów „Stalówki”. Wyprawa kibiców Stali do Łodzi, mimo że nie specjalnie liczna, może imponować, bo przecież ich zespół już dawno pogrzebał szansę na utrzymanie.
Piłkarzom Stali też nie można było odmówić ambicji, ale w 84. minucie padłą druga bramka dla gospodarzy. Dośrodkowanie Madejskiego na gola zamienił Mowlik. Jeszcze Kujawa dostał w 89. minucie żółtą kartkę, jeszcze Piotr Szymiczek zmniejszył w 90. minucie rozmiary porażki Stali i już sędzia Walczyński zakończył to spotkanie. W sobotę ŁKS jedzie do Lublina, a Stal będzie gościć u siebie Wartę Poznań. Kolejne mecze piłkarze obu dzisiejszych rywali rozegrają w klasach rozgrywkowych, o których wcale nie marzyli. ŁKS wciąż będzie grał w I lidze, choć jeszcze dwa miesiące temu awans do Ekstraklasy wydawał się całkiem realny. Stal rok temu kończyła rozgrywki z 43 punktami na koncie, w tym sezonie zdobyła tylko 22 i spada do II ligi. Trudno jednak myśleć o innym rozstrzygnięciu, gdy gromadzi się prawie dwa razy mniej punktów niż rok wcześniej.
ŁKS, który był jednak faworytem dzisiejszego meczu zaczął spotkanie z Mariuszem Mowlikiem w składzie. Występ doświadczonego pomocnika stał pod znakiem zapytania. Przez pierwszy kwadrans lepiej grali goście, ale to łodzianie zdobyli bramkę. W 22. minucie po dośrodkowaniu Vahana Gevorgyana gola strzelił Łukasz Gikiewicz. Była to jego 10. bramka w tym sezonie, ale dopiero trzecią wiosną. Ci z fanów ŁKS, którzy nie wybierają się na mecz łódzkiego zespołu z Motorem w Lublinie, pewnie nie zobaczą już Gikiewicz w koszulce ŁKS. Zawodnikiem interesuje się kilka klubów Ekstraklasy na czele z GKS Bełchatów. Łukasz Gikiewicz zagrał do tej pory w 29 ligowych meczach ŁKS, dostał 3 żółte i jedną czerwoną kartkę.
Wracając do dzisiejszego meczu - pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem ŁKS. Obie drużyny stworzyły sobie po kilka sytuacji, ale tak naprawdę, poza golem Gikiewicza, można odnotować tylko zejście z boiska Gevorgyana już w 27. minucie. W jego miejsce wszedł Wolański.
Właśnie ten zawodnik miał szansę na podwyższenie wyniku w 58. minucie, ale strzelił obok bramki. Wcześniej jednak kibice na stadionie ożywili się nieco z innego powodu. W okolicach 50. minuty spotkania pojawiło się ok. 80 fanów „Stalówki”. Wyprawa kibiców Stali do Łodzi, mimo że nie specjalnie liczna, może imponować, bo przecież ich zespół już dawno pogrzebał szansę na utrzymanie.
Piłkarzom Stali też nie można było odmówić ambicji, ale w 84. minucie padłą druga bramka dla gospodarzy. Dośrodkowanie Madejskiego na gola zamienił Mowlik. Jeszcze Kujawa dostał w 89. minucie żółtą kartkę, jeszcze Piotr Szymiczek zmniejszył w 90. minucie rozmiary porażki Stali i już sędzia Walczyński zakończył to spotkanie. W sobotę ŁKS jedzie do Lublina, a Stal będzie gościć u siebie Wartę Poznań. Kolejne mecze piłkarze obu dzisiejszych rywali rozegrają w klasach rozgrywkowych, o których wcale nie marzyli. ŁKS wciąż będzie grał w I lidze, choć jeszcze dwa miesiące temu awans do Ekstraklasy wydawał się całkiem realny. Stal rok temu kończyła rozgrywki z 43 punktami na koncie, w tym sezonie zdobyła tylko 22 i spada do II ligi. Trudno jednak myśleć o innym rozstrzygnięciu, gdy gromadzi się prawie dwa razy mniej punktów niż rok wcześniej.
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










