Ekstraklasa
Wydarzenia

Dwie twarze kapitana Łęcznej
Piątek, 28 maja 2010, 09:07
Veljko Nikitović był główną postacią środowego meczu Górnika Łęczna z ŁKS. Praktycznie od początku meczu pracował na gola, którego doczekał się dopiero w 85 minucie. Kapitan po zdobyciu bramki zdecydował się na zachowanie, które było szeroko komentowane po ostatnim gwizdku.
Gospodarze praktycznie przez całe spotkanie mieli inicjatywę, ale bramkową akcję wypracowali dopiero w samej końcówce spotkania. Z rzutu wolnego zagrywał Rafał Niżnik, a Janusz Surdykowski zdecydował się na strzał. Bogusław Wyparło, który udanymi interwencjami doprowadzał do szewskiej pasji górników, został jednak w ostatniej chwili uprzedzony przez Nikitovicia. Uradowany kapitan wykonał sprint w kierunku ławki rezerwowych, wspiął się na ogrodzenie i... wykonał gest Kozakiewicza.
- Ten gest skierowany był do grupy 5-6 osób, które ciągle krytykowały naszą grę - mówi serbski pomocnik. - W żadnym wypadku nie chcę, żeby prawdziwi kibice poczuli się urażeni. Rozumiem, że kibice mogą krytykować nas w meczach takich jak z Pogonią czy Sandecją, gdy nie stwarzamy żadnej sytuacji. Jednak, gdy cały czas prowadzimy grę i bramka wisi w powietrzu, a niewybredne komentarze ciągle się pojawiają, to tego nie mogę zrozumieć.
Może się okazać, że żółta kartka za niesportowe zachowanie nie będzie jedyną konsekwencją. Rozmowę z zawodnikiem ma bowiem przeprowadzić prezes Krzysztof Dmoszyński. - Na pewno nie możemy tego tak zostawić. Zarząd spotka się z zawodnikiem i wówczas podejmiemy decyzję co dalej - mówi prezes Górnika, który ma nadzieję na zakończenie sprawy jeszcze przed meczem z Wartą.
Spotkanie w Poznaniu odbędzie się dopiero we wtorek. Przedostatnią kolejkę przełożono właśnie na ten dzień ze względu na sobotni mecz reprezentacji Polski z Finlandią.
- Ten gest skierowany był do grupy 5-6 osób, które ciągle krytykowały naszą grę - mówi serbski pomocnik. - W żadnym wypadku nie chcę, żeby prawdziwi kibice poczuli się urażeni. Rozumiem, że kibice mogą krytykować nas w meczach takich jak z Pogonią czy Sandecją, gdy nie stwarzamy żadnej sytuacji. Jednak, gdy cały czas prowadzimy grę i bramka wisi w powietrzu, a niewybredne komentarze ciągle się pojawiają, to tego nie mogę zrozumieć.
Może się okazać, że żółta kartka za niesportowe zachowanie nie będzie jedyną konsekwencją. Rozmowę z zawodnikiem ma bowiem przeprowadzić prezes Krzysztof Dmoszyński. - Na pewno nie możemy tego tak zostawić. Zarząd spotka się z zawodnikiem i wówczas podejmiemy decyzję co dalej - mówi prezes Górnika, który ma nadzieję na zakończenie sprawy jeszcze przed meczem z Wartą.
Spotkanie w Poznaniu odbędzie się dopiero we wtorek. Przedostatnią kolejkę przełożono właśnie na ten dzień ze względu na sobotni mecz reprezentacji Polski z Finlandią.
Ąródło: Kurier Lubelski
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
| Daniello 2010-05-28 14:24:00 brawo je*ać kibiców sukcesu! | |
najnowsze










