Ekstraklasa
Wydarzenia

Powiększ
Wyślij
Podczas zimowych przygotowań Górnik też z łatwością ograł Stal, fot. KOGUT (Ekstraklasa.net)
Wyślij
Podczas zimowych przygotowań Górnik też z łatwością ograł Stal, fot. KOGUT (Ekstraklasa.net)Górnik Łęczna rozkręcił się w gościach
Poniedziałek, 24 maja 2010, 11:11
Pewne zwycięstwo 3:1 w Stalowej Woli nie pozwoliło górnikom z Łęcznej odskoczyć od strefy spadkowej. Dało natomiast dużą dawkę optymizmu. Serię trzech kolejnych meczów łęcznianie zakończyli z siedmioma punktami na koncie.
- To nic, że naszymi rywalami były zespoły z dolnych rejonów tabeli - mówi trener Mirosław Jabłoński. - Wyjazdy w tym sezonie nie były naszą domeną, dlatego remis w Kluczborku i zwycięstwa w Lublinie oraz Stalowej Woli cieszą podwójnie.
Spotkanie z pogodzoną już z degradacją Stalą nie zapowiadało się na spacerek i początek meczu to potwierdził. Rozluźnienie w szykach obronnych gości wykorzystał Paweł Wasilewski, który stanął oko w oko z Jakubem Wierzchowskim. Golkiper Górnika wytrzymał próbę nerwów i wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. Sygnał ostrzegawczy podziałał mobilizująco na przyjezdnych. W 25 min Krzysztof Radwański wrzucił piłkę w pole karne, a akcję ładnym wślizgiem zamknął Sławomir Nazaruk. To trafienie uspokoiło poczynania Górnika.
Od pierwszej minuty dość nieoczekiwanie zagrał Dawid Sołdecki. Młody pomocnik zastąpił na środku pola Veljko Nikitovicia i swoim dobrym występem dał sporo do myślenia szkoleniowcowi. W pierwszej połowie płaskie uderzenie "Sołdka" wybronił Stanisław Wierzgacz, ale wobec strzału głową w 57 min bramkarz Stali był bezradny. Na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu dzieła zniszczenia gospodarzy dokończył Janusz Surdykowski. Napastnik, podobnie jak w meczu z Motorem, zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Piłka ponownie odbiła się od poprzeczki, spadła za linią bramkową i wyszła w pole. Tym razem arbiter gola uznał. "Surdyk" przełamał trwającą ponad pół roku strzelecką niemoc, choć powinien to uczynić chwilę wcześniej, gdy z 5 m trafił w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry honorowe trafienie dla stalowców zaliczył Piotr Szymiczek.
W obliczu wygranych pozostałych drużyn walczących o byt, zwycięstwo w Stalowej Woli nie dało łęcznianom praktycznie nic. Sytuacja nadal jest ciężka, bo różnice punktowe są minimalne. Najważniejsze, że Górnik nie boi się już grać w gościach i gromadzi cenne punkty. - Praktycznie wszystko zależy od nas. Nie musimy się oglądać na innych - zakończył trener.
Pomeczowe wypowiedzi
*Janusz Surdykowski (napastnik Górnika Łęczna)
Po meczu z Motorem byłem niepocieszony. Wówczas sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. Teraz miałem podobną sytuację, tym razem sędzia dopatrzył się gola. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ w trzech meczach wyjazdowych zdobyliśmy siedem punktów. Kontuzje nas nie omijają, a mimo to wygrywamy mecze.
*Adrian Bartkowiak (obrońca Górnika Łęczna)
W Stalowej Woli zawsze ciężko walczy się o punkty. Nie inaczej było teraz. Nasi rywale mieli bardzo dobry początek i kilka sytuacji. My to przetrzymaliśmy i zaczęliśmy grać skrzydłami. To przyniosło spodziewany efekt. Najważniejsze, że wreszcie wygrywamy na wyjazdach. Dotychczas Górnikowi w gościach szło bardzo przeciętnie.
Spotkanie z pogodzoną już z degradacją Stalą nie zapowiadało się na spacerek i początek meczu to potwierdził. Rozluźnienie w szykach obronnych gości wykorzystał Paweł Wasilewski, który stanął oko w oko z Jakubem Wierzchowskim. Golkiper Górnika wytrzymał próbę nerwów i wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. Sygnał ostrzegawczy podziałał mobilizująco na przyjezdnych. W 25 min Krzysztof Radwański wrzucił piłkę w pole karne, a akcję ładnym wślizgiem zamknął Sławomir Nazaruk. To trafienie uspokoiło poczynania Górnika.
Od pierwszej minuty dość nieoczekiwanie zagrał Dawid Sołdecki. Młody pomocnik zastąpił na środku pola Veljko Nikitovicia i swoim dobrym występem dał sporo do myślenia szkoleniowcowi. W pierwszej połowie płaskie uderzenie "Sołdka" wybronił Stanisław Wierzgacz, ale wobec strzału głową w 57 min bramkarz Stali był bezradny. Na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu dzieła zniszczenia gospodarzy dokończył Janusz Surdykowski. Napastnik, podobnie jak w meczu z Motorem, zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Piłka ponownie odbiła się od poprzeczki, spadła za linią bramkową i wyszła w pole. Tym razem arbiter gola uznał. "Surdyk" przełamał trwającą ponad pół roku strzelecką niemoc, choć powinien to uczynić chwilę wcześniej, gdy z 5 m trafił w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry honorowe trafienie dla stalowców zaliczył Piotr Szymiczek.
W obliczu wygranych pozostałych drużyn walczących o byt, zwycięstwo w Stalowej Woli nie dało łęcznianom praktycznie nic. Sytuacja nadal jest ciężka, bo różnice punktowe są minimalne. Najważniejsze, że Górnik nie boi się już grać w gościach i gromadzi cenne punkty. - Praktycznie wszystko zależy od nas. Nie musimy się oglądać na innych - zakończył trener.
Pomeczowe wypowiedzi
*Janusz Surdykowski (napastnik Górnika Łęczna)
Po meczu z Motorem byłem niepocieszony. Wówczas sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. Teraz miałem podobną sytuację, tym razem sędzia dopatrzył się gola. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ w trzech meczach wyjazdowych zdobyliśmy siedem punktów. Kontuzje nas nie omijają, a mimo to wygrywamy mecze.
*Adrian Bartkowiak (obrońca Górnika Łęczna)
W Stalowej Woli zawsze ciężko walczy się o punkty. Nie inaczej było teraz. Nasi rywale mieli bardzo dobry początek i kilka sytuacji. My to przetrzymaliśmy i zaczęliśmy grać skrzydłami. To przyniosło spodziewany efekt. Najważniejsze, że wreszcie wygrywamy na wyjazdach. Dotychczas Górnikowi w gościach szło bardzo przeciętnie.
| Stal Stalowa Wola Górnik Łęczna | 1-3 | Relacja LIVE! minuta po minucie | |
| Sobota, 22 maja 2010, godzina 17:00 | |||
Ąródło: Kurier Lubelski
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze








