Ekstraklasa
Wydarzenia

Motor bał się wygrać
Poniedziałek, 24 maja 2010, 11:10
Wielki niedosyt - takie głosy dochodziły z obozu lubelskiego Motoru po zremisowanym 2:2 spotkaniu z GKP. I nie ma co się dziwić.
W Gorzowie Wielkopolskim lublinianie objęli dwubramkowe prowadzenie. Do siatki trafili Rafał Król i Marcin Popławski. Niestety, po błędach żółto-biało-niebieskich, podopieczni Adama Topolskiego jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania.
Pierwsza połowa meczu była widowiskowa i przyniosła wiele emocji. Głównie za sprawą lublinian, którzy zaskoczyli swoich rywali. Do pewnego czasu grali na poziomie nieosiągalnym dla gospodarzy. Początek był dla Motoru, jak w pięknym śnie. Najpierw Rafał Król, strzałem nogą pokonał Sławomira Janickiego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Adamca.
- Przez pół godziny rozgrywaliśmy najlepsze spotkanie w rundzie wiosennej - komplementował postawę swojego zespołu trener Motoru Bogusław Baniak. - Graliśmy z pierwszej piłki, była wymienność pozycji, przeprowadzaliśmy przepiękne akcje. Nagle coś się zacięło, zresztą tak jak we wcześniejszych meczach, gdy wydawało się, że nic nam nie grozi - dodaje Baniak.
Zanim to nastąpiło, trwał teatr jednego aktora. Najpierw minimalnie nad poprzeczką z rzutu wolnego uderzył Przemysław Żmuda. Goście atakowali non stop i nagroda szybko przyszła. To była akcja, jaką należy pokazywać młodym adeptom futbolu. Kilka podań rozłożyło defensywę GKP, a Marcin Popławski zachował zimną krew w starciu oko w oko z bramkarzem z Gorzowa.
Wydawało się, że Motor bez problemu dowiezie zwycięstwo do końca. No bo dlaczego miałoby być inaczej, skoro kontrolował wydarzenia na boisku. Piłka nożna jest jednak nieobliczalna i jedna sytuacja może odmienić losy meczu. Rzut wolny egzekwował Adrian Łuszkiewicz, a piłka po rykoszecie, kompletnie zaskoczyła Dawida Dłoniaka. Kilka chwil później Motor znów stracił gola po stałym fragmencie gry. Dłoniaka pokonał jeden z lepszych piłkarzy GKP Emil Drozdowicz.
- Prowadząc 2:0, powinniśmy robić wszystko, żeby do przerwy wynik nie uległ zmianie. A tak stawiamy się w złej sytuacji. Wydaje mi się, że chłopaki przestraszyły się, że mogą wygrać mecz. Zabrakło nam również prawdziwego lidera drużyny - dodaje Baniak.
Po zmianie stron, tempo gry spadło. Motorowcy bronili remisu, nastawiając się na kontry. GKP próbował atakować, ale nie był w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Dłoniaka. - W drugiej połowie toczyliśmy heroiczny bój o jeden punkt. Słabo spisywał się Carlos, stąd jego zmiana, a na środek obrony przesunąłem Przemysława Żmudę - mówi Baniak.
Od 83. min goście musieli grać w dziesiątkę. Brazylijczyk Rama doznał urazu, a Baniak wyczerpał już limit zmian. Zawodnik prawdopodobnie naderwał wiązadła krzyżowe, co oznacza długą przerwę w grze.
- Po meczu byłem zły, ale teraz powiem, że nie przynieśliśmy wstydu. Spadliśmy do drugiej ligi, ale zamierzamy walczyć do końca - mówi Baniak.
[b]GKP Gorzów Wlelkopolski - Motor Lublin 2:2
[/b]
Bramki: Łuszkiewicz 30, Drozdowicz 37 - Król 3, Popławski 28
Widzów: 1200
Sędziował: Marcin Słupiński z Sieradza
GKP: Janicki - Ziemniak (26 Grocholski), Truszczyński, Wojciechowski, Jakosz (46 Kaczmarczyk) - Andruszczak, Machaj, Łuszkiewicz, WanI (77 Białożyt) - Drozdowicz, Ilków-Gołąb. Trener: Adam Topolski.
Motor: Dłoniak - FalisiewiczI, Carlos (66 Kursa), Ptaszyński, Lenart (82 Krystosiak) - Król, Żmuda - Adamiec, Niemczyk (62 Rama), Popławski - Fundakowski. Trener: Bogusław Baniak.
[b]Jaka będzie przyszłość Motoru?
[/b]
W ciągu kilkunastu dni powinna się wyjaśnić przyszłość Motoru Lublin. - Rozważamy kilka wariantów. Nie chcę jednak spekulować, co się może wydarzyć. Są też czarne scenariusze, ale nie dopuszczamy ich do myśli. Zrobimy wszystko, żeby uratować klub - mówi Paweł Żmuda, wiceprezes Motoru.
Działacze wysłali do Polskiego Związku Piłki Nożnej dokumenty pozwalające ubiegać się o licencję na grę w drugiej lidze. Jednak tak naprawdę, szanse na jej uzyskanie są minimalne. - Największym problemem są zobowiązania wobec Urzędu Skarbowego. Nadzieja na ugodę jest nikła. Musimy wpłacić dość dużą sumę pieniędzy - wyjawia Żmuda. - Wysłaliśmy również starą umowę na korzystanie ze stadionu miejskiego, ponieważ ta jeszcze obowiązuje. Gdy podpiszemy nową, to oczywiście przekażemy ją do PZPN. To formalność - dodaje Żmuda.
Pierwsze decyzje komisji licencyjnej powinniśmy poznać pod koniec maja. Ale potem kluby będą miały jeszcze kilka dni na uzupełnienie potrzebnych dokumentów. Gdy tego nie zrobią, pożegnają się z nadziejami na grę w drugiej lidze. KL jest bezlitosna, o czym niedawno przekonał się Hetman Zamość.
W Motorze liczą, że w tym tygodniu dojdzie do spotkania z władzami miasta. - Mamy pewne pomysły i chcemy wiedzieć, jak miasto się do nich odniesie. A także, czy w ratuszu mają jakiś pomysł na piłkę nożną w Lublinie. To już naprawdę ostatni dzwonek. Motor może upaść - kończy Paweł Żmuda.
Czas pokaże, jaka będzie przyszłość Motoru, ale jego szkoleniowiec Bogusław Baniak, nie chce zaczynać wszystkiego od początku, czyli od B-klasy. - To byłaby droga przez mękę i nie wiadomo, czy przyniosłaby efekty. Powinniśmy robić wszystko, żeby grać w drugiej lidze. Zostawię trzon zespołu, ale też rozbiję pewien układ koleżeński. Chcę stawiać na młodych piłkarzy z regionu i pozyskać dwóch, trzech doświadczonych graczy z Polski - zdradza Baniak.
Znów pojawił się temat gry w drugiej lidze, na licencji innego klubu. Jednak może być też tak, że żółto-biało-niebiescy występować będą w B-klasie.
Pierwsza połowa meczu była widowiskowa i przyniosła wiele emocji. Głównie za sprawą lublinian, którzy zaskoczyli swoich rywali. Do pewnego czasu grali na poziomie nieosiągalnym dla gospodarzy. Początek był dla Motoru, jak w pięknym śnie. Najpierw Rafał Król, strzałem nogą pokonał Sławomira Janickiego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Adamca.
- Przez pół godziny rozgrywaliśmy najlepsze spotkanie w rundzie wiosennej - komplementował postawę swojego zespołu trener Motoru Bogusław Baniak. - Graliśmy z pierwszej piłki, była wymienność pozycji, przeprowadzaliśmy przepiękne akcje. Nagle coś się zacięło, zresztą tak jak we wcześniejszych meczach, gdy wydawało się, że nic nam nie grozi - dodaje Baniak.
Zanim to nastąpiło, trwał teatr jednego aktora. Najpierw minimalnie nad poprzeczką z rzutu wolnego uderzył Przemysław Żmuda. Goście atakowali non stop i nagroda szybko przyszła. To była akcja, jaką należy pokazywać młodym adeptom futbolu. Kilka podań rozłożyło defensywę GKP, a Marcin Popławski zachował zimną krew w starciu oko w oko z bramkarzem z Gorzowa.
Wydawało się, że Motor bez problemu dowiezie zwycięstwo do końca. No bo dlaczego miałoby być inaczej, skoro kontrolował wydarzenia na boisku. Piłka nożna jest jednak nieobliczalna i jedna sytuacja może odmienić losy meczu. Rzut wolny egzekwował Adrian Łuszkiewicz, a piłka po rykoszecie, kompletnie zaskoczyła Dawida Dłoniaka. Kilka chwil później Motor znów stracił gola po stałym fragmencie gry. Dłoniaka pokonał jeden z lepszych piłkarzy GKP Emil Drozdowicz.
- Prowadząc 2:0, powinniśmy robić wszystko, żeby do przerwy wynik nie uległ zmianie. A tak stawiamy się w złej sytuacji. Wydaje mi się, że chłopaki przestraszyły się, że mogą wygrać mecz. Zabrakło nam również prawdziwego lidera drużyny - dodaje Baniak.
Po zmianie stron, tempo gry spadło. Motorowcy bronili remisu, nastawiając się na kontry. GKP próbował atakować, ale nie był w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Dłoniaka. - W drugiej połowie toczyliśmy heroiczny bój o jeden punkt. Słabo spisywał się Carlos, stąd jego zmiana, a na środek obrony przesunąłem Przemysława Żmudę - mówi Baniak.
Od 83. min goście musieli grać w dziesiątkę. Brazylijczyk Rama doznał urazu, a Baniak wyczerpał już limit zmian. Zawodnik prawdopodobnie naderwał wiązadła krzyżowe, co oznacza długą przerwę w grze.
- Po meczu byłem zły, ale teraz powiem, że nie przynieśliśmy wstydu. Spadliśmy do drugiej ligi, ale zamierzamy walczyć do końca - mówi Baniak.
[b]GKP Gorzów Wlelkopolski - Motor Lublin 2:2
[/b]
Bramki: Łuszkiewicz 30, Drozdowicz 37 - Król 3, Popławski 28
Widzów: 1200
Sędziował: Marcin Słupiński z Sieradza
GKP: Janicki - Ziemniak (26 Grocholski), Truszczyński, Wojciechowski, Jakosz (46 Kaczmarczyk) - Andruszczak, Machaj, Łuszkiewicz, WanI (77 Białożyt) - Drozdowicz, Ilków-Gołąb. Trener: Adam Topolski.
Motor: Dłoniak - FalisiewiczI, Carlos (66 Kursa), Ptaszyński, Lenart (82 Krystosiak) - Król, Żmuda - Adamiec, Niemczyk (62 Rama), Popławski - Fundakowski. Trener: Bogusław Baniak.
[b]Jaka będzie przyszłość Motoru?
[/b]
W ciągu kilkunastu dni powinna się wyjaśnić przyszłość Motoru Lublin. - Rozważamy kilka wariantów. Nie chcę jednak spekulować, co się może wydarzyć. Są też czarne scenariusze, ale nie dopuszczamy ich do myśli. Zrobimy wszystko, żeby uratować klub - mówi Paweł Żmuda, wiceprezes Motoru.
Działacze wysłali do Polskiego Związku Piłki Nożnej dokumenty pozwalające ubiegać się o licencję na grę w drugiej lidze. Jednak tak naprawdę, szanse na jej uzyskanie są minimalne. - Największym problemem są zobowiązania wobec Urzędu Skarbowego. Nadzieja na ugodę jest nikła. Musimy wpłacić dość dużą sumę pieniędzy - wyjawia Żmuda. - Wysłaliśmy również starą umowę na korzystanie ze stadionu miejskiego, ponieważ ta jeszcze obowiązuje. Gdy podpiszemy nową, to oczywiście przekażemy ją do PZPN. To formalność - dodaje Żmuda.
Pierwsze decyzje komisji licencyjnej powinniśmy poznać pod koniec maja. Ale potem kluby będą miały jeszcze kilka dni na uzupełnienie potrzebnych dokumentów. Gdy tego nie zrobią, pożegnają się z nadziejami na grę w drugiej lidze. KL jest bezlitosna, o czym niedawno przekonał się Hetman Zamość.
W Motorze liczą, że w tym tygodniu dojdzie do spotkania z władzami miasta. - Mamy pewne pomysły i chcemy wiedzieć, jak miasto się do nich odniesie. A także, czy w ratuszu mają jakiś pomysł na piłkę nożną w Lublinie. To już naprawdę ostatni dzwonek. Motor może upaść - kończy Paweł Żmuda.
Czas pokaże, jaka będzie przyszłość Motoru, ale jego szkoleniowiec Bogusław Baniak, nie chce zaczynać wszystkiego od początku, czyli od B-klasy. - To byłaby droga przez mękę i nie wiadomo, czy przyniosłaby efekty. Powinniśmy robić wszystko, żeby grać w drugiej lidze. Zostawię trzon zespołu, ale też rozbiję pewien układ koleżeński. Chcę stawiać na młodych piłkarzy z regionu i pozyskać dwóch, trzech doświadczonych graczy z Polski - zdradza Baniak.
Znów pojawił się temat gry w drugiej lidze, na licencji innego klubu. Jednak może być też tak, że żółto-biało-niebiescy występować będą w B-klasie.
Ąródło: Kurier Lubelski
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










