Ekstraklasa
Wydarzenia

Powiększ
Wyślij
Kibice w Szczecinie ciągle mają nadzieję na awans Pogoni do Ekstraklasy, fot. Dawid Bylok (Ekstraklasa.net)
Wyślij
Kibice w Szczecinie ciągle mają nadzieję na awans Pogoni do Ekstraklasy, fot. Dawid Bylok (Ekstraklasa.net)Mecz jednego faworyta
Adam LisieckiPiątek, 30 kwietnia 2010, 19:44
Jeśli szczecinianie nie chcą kolejny sezon grać na zapleczu Ekstraklasy, to muszą takie spotkania wygrywać. Ostatnia w tabeli Stal przyjeżdża do Szczecina.
Do Szczecina przyjeżdża zdecydowanie najsłabsza drużyna w lidze, której szanse na utrzymanie stają się powoli iluzoryczne. W Stali od dłuższego czasu nie dzieje się dobrze. Jedynie dwa zwycięstwa w ciągu całego sezonu nie są wynikiem, który może imponować. Co prawda piłkarze ze Stalowej Woli dali swoim kibicom ostatnio chwilę radości wygrywając w ostatnią środę pierwszy raz od 16 września. Zespołem, który musiał uznać wyższość „Stalówki” była inna drużyna z Pomorza Zachodniego – Flota Świnoujście, która – swoją drogą – znalazła się w permanentnym kryzysie nie wygrywając żadnego z ostatnich 8 spotkań.
Jedyne zwycięstwa Stal odnosiła na własnym stadionie. Raz wygrała właśnie z Flotą, a drugą drużyną, która wyjechała bez żadnego punktu ze Stalowej Woli był obecny wicelider tabeli – Sandecja Nowy Sącz, która jeszcze jesienią uległa także w stosunku 0:2. Z wyjazdów podopieczni Janusza Białka ani razu nie wracali z trzema punktami. Są jedyną drużyną, która pozostaje bez wyjazdowego zwycięstwa po 26 kolejkach Za to znakiem rozpoznawczym piłkarzy ze Stalowej Woli są remisy. Aż dziesięciokrotnie mecze z udziałem „Stalówki” kończyły się podziałem punktów. Tak też było w pierwszym meczu z Pogonią, gdzie padł bezbramkowy remis.
Do pierwszego bezpiecznego miejsca w tabeli piłkarze Stali tracą już 15 oczek, i ta strata wydaje się nie do odrobienia. Dodatkowym problemem są pieniądze. Zawodnicy narzekają, że ich pensje nie trafiają do nich na czas. Nie wychodząc na jeden z treningów gracze ze Stalowej Woli dali sygnał, że taka sytuacja im się nie podoba.
W Szczecinie nie ma problemów z pieniędzmi. Pensje są wysokie i wypłacane na czas, Kolejni sponsorzy – tak jak ostatnio Coca-Cola – ciągłe dołączają się do pomocy „Portowcom”. Jednak piłkarze w ważnych meczach zawodzą i tak upragniony awans do Ekstraklasy powoli się oddala. Nie jest to jednak sytuacja bardzo zła, ponieważ do drugiej w tabeli Sandecji Pogoń traci tylko (albo aż) 6 oczek, a do końca sezonu pozostało jeszcze osiem kolejek.
Wydawało się, że po trzytygodniowej przerwie spowodowanej żałobą Pogoń wraca na tory prowadzące do Ekstraklasy. Trzybramkowe zwycięstwo nad Górnikiem Łęczna było światełkiem w tunelu dla wszystkich kibiców w Szczecinie, zwłaszcza, że zostało odniesione w bardzo dobrym stylu, o czym mogą świadczyć słowa obrońcy Łęcznian Velijko Nikitovicia, który w rozmowie dla Gazety Wyborczej stwierdził: - Rywale udowodnili, że są klasowym zespołem i w pełni zasłużenie wygrali. Oni nas zdemolowali! Byliśmy przestraszeni. Wyglądało to tak, jakbyśmy grali z Barceloną.
Wrażenie gry tak jak wielka Barcelona jednak nie trwało długo. W środę po meczu, który stał na bardzo niskim poziomie „Portowcy” stracili dwa punkty w Pruszkowie, co przy niekorzystnych wynikach innych spotkań znaczyło, że awans troszkę się oddalił.
Pogoń chcąc awansować musi zacząć w miarę regularnie zdobywać komplety punktów, szczególnie przeciwko takim zespołom jak Stal. Na straty punktów w Szczecinie nie ma już czasu. Limit słabych meczów i głupich porażek został już wykorzystany. Teraz każdy mecz dla „Portowców” będzie meczem o życie. Powoli przychodzi czas na egzamin. Po meczu ze Stalą, Pogoń we wtorek gra rewanż w półfinale Pucharu Polski, a później są dwa ligowe mecze z kontrkandydatami do awansu – ŁKS-em Łódź i Górnikiem Zabrze. Po tych spotkaniach na pewno będzie można powiedzieć więcej.
W przypadku straty punktów w sobotnim meczu ze Stalą, szczecinianie chyba mogą zacząć przyzwyczajać się do myśli o grze kolejny rok na zapleczu Ekstraklasy. A piłkarze ze Stalowej Woli chyba już są pogodzeni z faktem, że za rok będzie trzeba grać szczebel niżej. Choć z drugiej strony, póki są matematyczne szanse na utrzymanie zawodnicy Stali nie złożą broni.
Początek meczu w sobotę o godz. 19 na stadionie im. Floriana Krygiera w Szczecinie.
Jedyne zwycięstwa Stal odnosiła na własnym stadionie. Raz wygrała właśnie z Flotą, a drugą drużyną, która wyjechała bez żadnego punktu ze Stalowej Woli był obecny wicelider tabeli – Sandecja Nowy Sącz, która jeszcze jesienią uległa także w stosunku 0:2. Z wyjazdów podopieczni Janusza Białka ani razu nie wracali z trzema punktami. Są jedyną drużyną, która pozostaje bez wyjazdowego zwycięstwa po 26 kolejkach Za to znakiem rozpoznawczym piłkarzy ze Stalowej Woli są remisy. Aż dziesięciokrotnie mecze z udziałem „Stalówki” kończyły się podziałem punktów. Tak też było w pierwszym meczu z Pogonią, gdzie padł bezbramkowy remis.
Do pierwszego bezpiecznego miejsca w tabeli piłkarze Stali tracą już 15 oczek, i ta strata wydaje się nie do odrobienia. Dodatkowym problemem są pieniądze. Zawodnicy narzekają, że ich pensje nie trafiają do nich na czas. Nie wychodząc na jeden z treningów gracze ze Stalowej Woli dali sygnał, że taka sytuacja im się nie podoba.
W Szczecinie nie ma problemów z pieniędzmi. Pensje są wysokie i wypłacane na czas, Kolejni sponsorzy – tak jak ostatnio Coca-Cola – ciągłe dołączają się do pomocy „Portowcom”. Jednak piłkarze w ważnych meczach zawodzą i tak upragniony awans do Ekstraklasy powoli się oddala. Nie jest to jednak sytuacja bardzo zła, ponieważ do drugiej w tabeli Sandecji Pogoń traci tylko (albo aż) 6 oczek, a do końca sezonu pozostało jeszcze osiem kolejek.
Wydawało się, że po trzytygodniowej przerwie spowodowanej żałobą Pogoń wraca na tory prowadzące do Ekstraklasy. Trzybramkowe zwycięstwo nad Górnikiem Łęczna było światełkiem w tunelu dla wszystkich kibiców w Szczecinie, zwłaszcza, że zostało odniesione w bardzo dobrym stylu, o czym mogą świadczyć słowa obrońcy Łęcznian Velijko Nikitovicia, który w rozmowie dla Gazety Wyborczej stwierdził: - Rywale udowodnili, że są klasowym zespołem i w pełni zasłużenie wygrali. Oni nas zdemolowali! Byliśmy przestraszeni. Wyglądało to tak, jakbyśmy grali z Barceloną.
Wrażenie gry tak jak wielka Barcelona jednak nie trwało długo. W środę po meczu, który stał na bardzo niskim poziomie „Portowcy” stracili dwa punkty w Pruszkowie, co przy niekorzystnych wynikach innych spotkań znaczyło, że awans troszkę się oddalił.
Pogoń chcąc awansować musi zacząć w miarę regularnie zdobywać komplety punktów, szczególnie przeciwko takim zespołom jak Stal. Na straty punktów w Szczecinie nie ma już czasu. Limit słabych meczów i głupich porażek został już wykorzystany. Teraz każdy mecz dla „Portowców” będzie meczem o życie. Powoli przychodzi czas na egzamin. Po meczu ze Stalą, Pogoń we wtorek gra rewanż w półfinale Pucharu Polski, a później są dwa ligowe mecze z kontrkandydatami do awansu – ŁKS-em Łódź i Górnikiem Zabrze. Po tych spotkaniach na pewno będzie można powiedzieć więcej.
W przypadku straty punktów w sobotnim meczu ze Stalą, szczecinianie chyba mogą zacząć przyzwyczajać się do myśli o grze kolejny rok na zapleczu Ekstraklasy. A piłkarze ze Stalowej Woli chyba już są pogodzeni z faktem, że za rok będzie trzeba grać szczebel niżej. Choć z drugiej strony, póki są matematyczne szanse na utrzymanie zawodnicy Stali nie złożą broni.
Początek meczu w sobotę o godz. 19 na stadionie im. Floriana Krygiera w Szczecinie.
| Pogoń Szczecin Stal Stalowa Wola | 2-0 | Relacja LIVE! minuta po minucie | |
| Sobota, 1 maja 2010, godzina 19:00 | |||
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze








