Ekstraklasa
Wydarzenia

Sędzia doliczył 7 minut, ale GKS nie zdążył
KOGUTCzwartek, 29 kwietnia 2010, 00:53
Dramatyczny przebieg miało spotkanie Dolcanu i GKS. Losy meczu ważyły się do ostatniej minuty, a ozdobą meczu była fenomenalna bramka Dariusza Dadacza z ponad 35 metrów.
Już od początku spotkania kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Już w czwartej minucie na strzał ze znacznej odległości zdecydował się Dariusz Dadacz i... zrobił to fenomenalnie! Piłka kompletnie zaskoczyła Dariusza Gorczycę!
Gospodarze nie spoczęli na laurach i dążyli do podwyższenia prowadzenia. W 17. minucie dopięli swego! Zza pola karnego strzelił Sebastian Ziajka, golkiper GKS-u odbił piłkę przed siebie, gdzie czekał już Michał Zapaśnik i zdobył gola na 2:0.
Kolejną bramkę na koncie zapisał również piłkarz gospodarzy. 3:0? Nie 2:1! W ogromnym zamieszaniu pod własną bramką Robert Stawicki interweniował na tyle pechowo, że zaskoczył własnego bramkarza.
Kontaktowa bramka zwiastowała duże emocje w drugiej połowie. GKS próbował rozwinąć skrzydła, ale otrzymał kolejny cios. W 55. minucie trzeciego gola dla miejscowych zdobył Jakub Kabala po dwójkowej akcji z Piotrem Kosiorowskim.
GKS odpowiedział w 67. minucie kiedy to dobre dośrodkowanie młodego Tomasza Hołoty wykorzystał Łukasz Wijas i przywrócił nadzieję katowiczan. Te jeszcze bardziej rozpaliły się pięć minut przed końcem, kiedy to Dariusz Dadacz zobaczył czerwoną kartkę. Ostatecznie gospodarzom, mimo doliczonych siedmiu minut, udało się dowieźć prowadzenie do końca.
Gospodarze nie spoczęli na laurach i dążyli do podwyższenia prowadzenia. W 17. minucie dopięli swego! Zza pola karnego strzelił Sebastian Ziajka, golkiper GKS-u odbił piłkę przed siebie, gdzie czekał już Michał Zapaśnik i zdobył gola na 2:0.
Kolejną bramkę na koncie zapisał również piłkarz gospodarzy. 3:0? Nie 2:1! W ogromnym zamieszaniu pod własną bramką Robert Stawicki interweniował na tyle pechowo, że zaskoczył własnego bramkarza.
Kontaktowa bramka zwiastowała duże emocje w drugiej połowie. GKS próbował rozwinąć skrzydła, ale otrzymał kolejny cios. W 55. minucie trzeciego gola dla miejscowych zdobył Jakub Kabala po dwójkowej akcji z Piotrem Kosiorowskim.
GKS odpowiedział w 67. minucie kiedy to dobre dośrodkowanie młodego Tomasza Hołoty wykorzystał Łukasz Wijas i przywrócił nadzieję katowiczan. Te jeszcze bardziej rozpaliły się pięć minut przed końcem, kiedy to Dariusz Dadacz zobaczył czerwoną kartkę. Ostatecznie gospodarzom, mimo doliczonych siedmiu minut, udało się dowieźć prowadzenie do końca.
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










