Ekstraklasa
Ludzie Ekstraklasy

Adam Banaś: chłopak z "górniczym" sercem
Justyna WłodekCzwartek, 8 października 2009, 22:21
Pozytywnie nastawiony do życia, bezapelacyjnie szczery optymista i zapalony piłkarz. Tak w skrócie można przedstawić sylwetkę Adama Banasia - zawodnika, o którym w kuluarach mówi się, że to „Ślązak z krwi i kości”.
Choć Adam w piłkę gra już od blisko osiemnastu lat, to jego nazwisko zaczęło święcić sławę dopiero po tym jak dokonał transferu do zabrzańskiego Górnika. Stało się to wraz z początkiem trwającego roku. Wcześniej, gdy reprezentował barwy Piasta, swoim oddaniem i zaangażowaniem, pomógł klubowi w wywalczeniu awansu do rozgrywek ekstraklasowych. Wprawdzie już wtedy media dostrzegły w Banasiu talent, lecz dopiero gdy trafił do kadry czternastokrotnego Mistrza Polski, prasa zaczęła rozpisywać się o nim na dobre.
W całym medialnym szumie wokół jego osoby, zanikają często historie o początkach "bananowego" rzemiosła. Warto więc wspomnieć o tym, jak popularny „Banan” rozpoczynał swoją przygodę z footballem. Zanim trafił do Gliwic, szkolił się w ekipie Ruchu Radzionków. Wtedy popularne „Cidry” występowały jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z czasem jednak zostali zdegradowani do niższej ligi… Młody Banaś nie zrażony pierwszymi klubowymi niepowodzeniami został wierny żółto-czarnym barwom jeszcze przez długie lata. Z Radzionkowa odszedł dopiero w 2005 roku. Wtedy to właśnie rozpoczął przygodę z „Piastunkami”, z którymi po wywalczeniu awansu, w Ekstraklasie zagrał… tylko jedną rundę. Piłkarską wiosnę 2008/2009 przeżywał już jako podstawowy piłkarz Górnika Zabrze. I choć nie zdołał z kolegami z drużyny, utrzymać „Trójkolorowych” na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, wciąż jest dumny z tego, że może reprezentować biało-niebiesko-czerwonych.
Doświadczenia z przeszłości i wytrwałość sprawiły, że Banaś to obecnie jeden z najbardziej cenionych stoperów w kraju. Jego gra często chwalona jest przez byłych i obecnych reprezentantów Polski. Niezrozumiały może okazać się więc fakt, iż mimo licznie dobrych występów, żaden z dotychczasowych szkoleniowców kadry narodowej nie zdecydował się wziąć go pod swoje skrzydła. W odróżnieniu do reprezentacji, o względy boiskowe gracza walczyły już tak wielkie kluby jak Legia Warszawa i Lech Poznań. Jednak szczęśliwcem, który posiada w swoich szeregach Banasia jest Górnik. Niestety w obecnie trwającym sezonie piłkarz „nie zaliczył” jeszcze ani jednego występu. Przed startem ligi, zawodnik doznał bowiem groźnej kontuzji i póki co wykluczony jest z udziału w rozgrywkach. Fanów jak i sztab szkoleniowy pociesza jednak fakt, że w ostatnich dniach tuż po przebytej rehabilitacji, piłkarz powrócił do treningów. Tak więc wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że ulubieniec zabrzańskiej publiczności, powróci na murawę szybciej niż się tego spodziewano. Kibice z Roosevelta z pewnością chętniej ujrzeliby Banasia na zielonej trawce, aniżeli na stadionowych trybunach.
Co powoduje, że to właśnie defensor z Bytomia przypadł do gustu słynącej z wybredności publice? Otóż Górnoślązacy kochając swój klub, nad wyraz szanują piłkarzy, którzy przejawiają pasję w tym co robią, a na boisku zostawiają serce i energię. Adam niejednokrotnie pokazał już to, że wkłada w swoją pracę maksimum wysiłku i poświęcenia. W tegorocznych Wielkich Derbach Śląska, Banaś udowodnił czterdziestotysięcznej publiczności zgromadzanej na Stadionie Śląskim, że jego nazwisko jest godne poszanowania. Swoim trafieniem na wagę zwycięstwa podbił serca sporej części zabrzańskich fanatyków.
Za sprawą osobistej waleczności, upartości w dążeniu do celu i rzadko spotykanej prostolinijności zawodnik z pewnością zasługuje na miano prawdziwego Ślązaka. Naprawdę nie trzeba poznawać go osobiście żeby zauważyć, że jego serce bije w tym samym rytmie, w jakim biją serca wielotysięcznej zabrzańskiej publiczności…
W całym medialnym szumie wokół jego osoby, zanikają często historie o początkach "bananowego" rzemiosła. Warto więc wspomnieć o tym, jak popularny „Banan” rozpoczynał swoją przygodę z footballem. Zanim trafił do Gliwic, szkolił się w ekipie Ruchu Radzionków. Wtedy popularne „Cidry” występowały jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z czasem jednak zostali zdegradowani do niższej ligi… Młody Banaś nie zrażony pierwszymi klubowymi niepowodzeniami został wierny żółto-czarnym barwom jeszcze przez długie lata. Z Radzionkowa odszedł dopiero w 2005 roku. Wtedy to właśnie rozpoczął przygodę z „Piastunkami”, z którymi po wywalczeniu awansu, w Ekstraklasie zagrał… tylko jedną rundę. Piłkarską wiosnę 2008/2009 przeżywał już jako podstawowy piłkarz Górnika Zabrze. I choć nie zdołał z kolegami z drużyny, utrzymać „Trójkolorowych” na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, wciąż jest dumny z tego, że może reprezentować biało-niebiesko-czerwonych.
Doświadczenia z przeszłości i wytrwałość sprawiły, że Banaś to obecnie jeden z najbardziej cenionych stoperów w kraju. Jego gra często chwalona jest przez byłych i obecnych reprezentantów Polski. Niezrozumiały może okazać się więc fakt, iż mimo licznie dobrych występów, żaden z dotychczasowych szkoleniowców kadry narodowej nie zdecydował się wziąć go pod swoje skrzydła. W odróżnieniu do reprezentacji, o względy boiskowe gracza walczyły już tak wielkie kluby jak Legia Warszawa i Lech Poznań. Jednak szczęśliwcem, który posiada w swoich szeregach Banasia jest Górnik. Niestety w obecnie trwającym sezonie piłkarz „nie zaliczył” jeszcze ani jednego występu. Przed startem ligi, zawodnik doznał bowiem groźnej kontuzji i póki co wykluczony jest z udziału w rozgrywkach. Fanów jak i sztab szkoleniowy pociesza jednak fakt, że w ostatnich dniach tuż po przebytej rehabilitacji, piłkarz powrócił do treningów. Tak więc wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że ulubieniec zabrzańskiej publiczności, powróci na murawę szybciej niż się tego spodziewano. Kibice z Roosevelta z pewnością chętniej ujrzeliby Banasia na zielonej trawce, aniżeli na stadionowych trybunach.
Co powoduje, że to właśnie defensor z Bytomia przypadł do gustu słynącej z wybredności publice? Otóż Górnoślązacy kochając swój klub, nad wyraz szanują piłkarzy, którzy przejawiają pasję w tym co robią, a na boisku zostawiają serce i energię. Adam niejednokrotnie pokazał już to, że wkłada w swoją pracę maksimum wysiłku i poświęcenia. W tegorocznych Wielkich Derbach Śląska, Banaś udowodnił czterdziestotysięcznej publiczności zgromadzanej na Stadionie Śląskim, że jego nazwisko jest godne poszanowania. Swoim trafieniem na wagę zwycięstwa podbił serca sporej części zabrzańskich fanatyków.
Za sprawą osobistej waleczności, upartości w dążeniu do celu i rzadko spotykanej prostolinijności zawodnik z pewnością zasługuje na miano prawdziwego Ślązaka. Naprawdę nie trzeba poznawać go osobiście żeby zauważyć, że jego serce bije w tym samym rytmie, w jakim biją serca wielotysięcznej zabrzańskiej publiczności…
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










