Ekstraklasa
Wydarzenia

Dolcan na remis z Kluczborkiem
msokolowskiSobota, 3 października 2009, 20:21
Średniej klasy widowisko zakończone emocjonującą końcówką i podziałem punktów - tak w skrócie można opisać sobotni mecz 13. kolejki Unibet I ligi pomiędzy Dolcanem Ząbki a MKS-em Kluczbork.
Bliżej zwycięstwa byli goście, jednak dwie minuty przed końcem meczu Ząbkowianie zdołali doprowadzić do wyrównania i ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
W chłodne, październikowe popołudnie na kameralny stadion w podwarszawskich Ząbkach przybyło zaledwie 300 widzów, w tym kilkunastoosobowa grupka najwierniejszych fanów drużyny przyjezdnej. Zdecydowanym faworytem spotkania był Dolcan, który po dwunastu kolejkach zajmował trzecie miejsce w ligowej tabeli, ustępując jedynie Górnikowi Zabrze i łódzkiemu Widzewowi. Tymczasem goście przed dzisiejszym meczem sklasyfikowani byli na przedostatniej, siedemnastej lokacie, wyprzedzając jedynie "Stalówkę" ze Stalowej Woli.
Przez pierwsze kilka minut spotkanie przypominało typową kopaninę z udziałem dwóch ligowych przeciętniaków. Z czasem do głosu zaczęli jednak dochodzić gospodarze, którzy raz po raz próbowali stwarzać zagrożenie pod bramką Krzysztofa Stodoły. Bliscy pokonania golkipera MKS-u byli m.in. najlepszy strzelec drużyny - Maciej Tataj - oraz pochodzący z Nigerii Benjamin Imeh, jednak Stodoła był dziś naprawdę dobrze dysponowany. Goście sporadycznie przedzierali się pod pole karne Dolcanu. W pierwszej połowie zdołali stworzyć zaledwie dwie klarowne sytuacje, jednak w obu przypadkach górą był broniący bramki gospodarzy Rafał Misztal.
Druga część spotkania miała podobny przebieg jak pierwsze czterdzieści pięć minut. Atakowali piłkarze Dolcanu, goście kontratakowali. I właśnie jeden z tych nielicznych kontrataków przyniósł podopiecznym trenera Grzegorza Kowalskiego prowadzenie. Bramkę dla MKS-u zdobył Waldemar Sobota, dla którego było to już trzecie ligowe trafienie w tym sezonie. Końcówka spotkania to obrona Częstochowy i gra na czas w wykonaniu gości oraz dramatyczne ataki gospodarzy, którzy za wszelką cenę starali się wywalczyć choćby remis. Ku uciesze nielicznie zgromadzonej publiczności starania przyniosły zamierzony skutek i w 88. minucie spotkania po dalekim wyrzucie z autu piłkę głową do bramki gości skierował prawy obrońca Dolcanu, Marcin Korkuć.
Po sobotnim remisie piłkarze Dolcanu spadli o jedno miejsce i obecnie sklasyfikowani są na czwartej pozycji w ligowej tabeli. Z kolei drużyna z Kluczborka awansowała na szesnastą pozycję i do wydostania się ze strefy spadkowej brakuje jej pięciu punktów. Za tydzień oba zespoły czeka ciężka przeprawa - Dolcan zagra na wyjeździe ze szczecińską Pogonią, zaś rywalem MKS-u będzie drużyna Widzewa Łódź.
W chłodne, październikowe popołudnie na kameralny stadion w podwarszawskich Ząbkach przybyło zaledwie 300 widzów, w tym kilkunastoosobowa grupka najwierniejszych fanów drużyny przyjezdnej. Zdecydowanym faworytem spotkania był Dolcan, który po dwunastu kolejkach zajmował trzecie miejsce w ligowej tabeli, ustępując jedynie Górnikowi Zabrze i łódzkiemu Widzewowi. Tymczasem goście przed dzisiejszym meczem sklasyfikowani byli na przedostatniej, siedemnastej lokacie, wyprzedzając jedynie "Stalówkę" ze Stalowej Woli.
Przez pierwsze kilka minut spotkanie przypominało typową kopaninę z udziałem dwóch ligowych przeciętniaków. Z czasem do głosu zaczęli jednak dochodzić gospodarze, którzy raz po raz próbowali stwarzać zagrożenie pod bramką Krzysztofa Stodoły. Bliscy pokonania golkipera MKS-u byli m.in. najlepszy strzelec drużyny - Maciej Tataj - oraz pochodzący z Nigerii Benjamin Imeh, jednak Stodoła był dziś naprawdę dobrze dysponowany. Goście sporadycznie przedzierali się pod pole karne Dolcanu. W pierwszej połowie zdołali stworzyć zaledwie dwie klarowne sytuacje, jednak w obu przypadkach górą był broniący bramki gospodarzy Rafał Misztal.
Druga część spotkania miała podobny przebieg jak pierwsze czterdzieści pięć minut. Atakowali piłkarze Dolcanu, goście kontratakowali. I właśnie jeden z tych nielicznych kontrataków przyniósł podopiecznym trenera Grzegorza Kowalskiego prowadzenie. Bramkę dla MKS-u zdobył Waldemar Sobota, dla którego było to już trzecie ligowe trafienie w tym sezonie. Końcówka spotkania to obrona Częstochowy i gra na czas w wykonaniu gości oraz dramatyczne ataki gospodarzy, którzy za wszelką cenę starali się wywalczyć choćby remis. Ku uciesze nielicznie zgromadzonej publiczności starania przyniosły zamierzony skutek i w 88. minucie spotkania po dalekim wyrzucie z autu piłkę głową do bramki gości skierował prawy obrońca Dolcanu, Marcin Korkuć.
Po sobotnim remisie piłkarze Dolcanu spadli o jedno miejsce i obecnie sklasyfikowani są na czwartej pozycji w ligowej tabeli. Z kolei drużyna z Kluczborka awansowała na szesnastą pozycję i do wydostania się ze strefy spadkowej brakuje jej pięciu punktów. Za tydzień oba zespoły czeka ciężka przeprawa - Dolcan zagra na wyjeździe ze szczecińską Pogonią, zaś rywalem MKS-u będzie drużyna Widzewa Łódź.
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









