Galeria Sław
Paweł Bugała
Jeszcze niedawno był uważany za króla, teraz jest już zdecydowanie niżej głównie za sprawą trenera Bogusława Kaczmarka, który na każdym kroku podkreśla, że Paweł nie powinien grać w pierwszej lidze i że „za zasługi to się na Powązkach leży”, to samo można powiedzieć o coraz mniej popularnym Bobie
Jest wychowankiem Budowlanych Lublin. Następnie występował w barwach Lublinianki, by na pół roku, na okres służby wojskowej grać w Wawelu Kraków. Potem powrócił do lubelskiego klubu w którym występował do jesieni `96, po czym zmienił klub na Górnika Łęczna, drużynę dosyć stabilną finansowo, oraz grającą w drugiej lidze. Początki nie były łatwe, ale z czasem przebił się do pierwszego składu, grał coraz lepiej stał się symbolem klubu, ulubieńcem kibiców. Wtedy to upomniały się po niego kluby ekstraklasy z Legią Warszawa na czele, ale zawodnik Górnika wolał grać pierwsze skrzypce w klubie z Lubelszczyzny niż przesiadywać na ławce rezerwowych stołecznego klubu. Z Górnikiem ocierał się o pierwszą ligę, będąc w czołówce drużyn drugiego frontu. Raz nawet grał w barażach, ale wtedy lepsze okazało się KSZO Ostrowiec. W sezonie 2003/04 drużynę objął Jacek Zieliński, który odmienił zespół. Górnik nie grał tak pięknej piłki jak za Władysława Łacha, ale był to futbol skuteczny. Górniczy klub zakwalifikował się ponownie do baraży. Tym razem rywalem było Zagłębie Lubin- rozczarowanie sezonu, mówiło się o pucharach a skończyło w barach. Mimo iż klub z Łęcznej nie stał w roli faworyta, wygrał oba mecze zdobywając trzy bramki, których autorem był nie kto inny jak Bugała. Po sezonie mówiło się, że opuści klub, w grę wchodził Arsenał Kijów. Jednak ponownie mogliśmy oglądać „Kata Zagłębia” w Górniku! Pierwszy sezon był dla niego bardzo udany, zdobył nawet najpiękniejszą bramkę w Polsce roku 2003. Po sezonie nastąpiła zmiana trenera. Zielińskiego zastąpił Kaczmarek, który posadził Pawła na ławce oraz wystawił na listę transferową…
…dziś nie wiadomo jaka przyszłość czeka, nadal idola łęczyńskich kibiców. Mówi się o jego odejściu, ale on nie bardzo kwapi się do opuszczania klub nic dziwnego jest tu już 8 lat.! W pierwszej lidze rozegrał 32 spotkania zdobywając dwie bramki.
Piotr Cetnarowicz
Mimo, iż wróżono mu, że będą się ubiegać o niego kluby ekstraklasy, jego kariera potoczyła się nieco inaczej i dziś ubiegają o niego kluby nie z pierwszej, ale z trzeciej ligi to znaczy MG MZKS Kozienice, ŁKS Łomża i drugiej tj. Radomiak Radom, raczej nic nie wskazuje na to aby powrócił w szeregi pierwszej ligi.
Karierę rozpoczął w małym klubie Pogoń Prabuty. Następnie przeniósł się do Rodła Kwidzyn. Kolejny klub był już nieco bardziej poważny bo była to Pomezania Malbork. Piotrek bardzo się rozwijał i w trafił do pierwszej ligi do Groclinu. Nie grał tam długo i wybitnie nie zapisał się w kronikach. Karierę kontynuował w Jeziorku Iława. Wtedy to pojawiła się propozycja przejścia do stabilnej drugoligowej drużyny, z perspektywami na awans do ekstraklasy mianowicie Górnika Łęczna. W górniczym klubie szybko zyskał sobie sympatie kibiców skuteczną grą. Nie był to typ szybkiego i błyskotliwego oraz dobrze wyszkolonego technicznie piłkarza, grał mało porywający futbol. Jego atutami były dobre warunki fizyczne, dobra gra głową oraz waleczność, której nie można mu było odmówić. Po kilku sezonach został wypożyczony de Ceramiki Opoczno. Powrócił do Górnika i tworzył idealnie uzupełniający się duet z Felisiakiem. Jego talent został dostrzeżony i odszedł do KSZO Ostrowiec. Zdobył nawet kilka bramek, ale ponownie powrócił do łęczyńskiego klubu. Tym razem występy nie były tak udane i odszedł do Podbeskidzia o tamtej pory szybko zmieniał kluby. Bo bielskim klubie nastąpił czas wyjazdu za granice, konkretnie do Krzywbasu Krzyw Róg. Przygody tej nie zaliczy do udanych, gdyż szybko powrócił do Polski do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który bronił się przed spadkiem… i spadł a razem z nim „Cetnar”. Występował tam w drugiej lidze jednak nie były to porywające występy.
Piotrek w pierwszej lidze rozegrał 13 spotkań strzelając 2 bramki. Dziś wiele wskazuje na to, że „Cetnar” nie powróci już na polskie salony piłki nożnej. W Górniku tworzył bardzo dobry duet z Felisiakiem. On był wysoki, walczący a jego partner niski i sprytny dziś to samo próbuje zrobić trener Kaczmarek zestawiając duet Kubica- Jezierski.
Krzysztof Klempka
Próżno szukać jego sylwetki w skarbach kibica z ostatnich lat. Pamiętają go kibice, którzy chodzili na mecze jeszcze w trzeciej lidze. Wtedy to był on postrachem bramkarzy i wróżono mu obiecującą karierę w polskiej lidze.
Jest on wychowankiem Czarnych Pliszczyn. W połowie lat osiemdziesiątych przeszedł do Górnika Łęczna, wówczas drużyny trzecio ligowej. Wraz z Górnikiem awansował do drugiej ligi i wtedy… zawiesił buty na kołku. Wrócił po czterech latach przerwy do Górnika. Jednak grał tu tylko pół roku gdyż wybrał ofertę Lublinianki. Kolejny sezon rozpoczął już w pierwszej lidze, konkretnie w Warcie Poznań. Jednak po pół roku powrócił do Lublinianki. Następnie dosyć długo reprezentował barwy Stali Stalowa Wola oraz przez jedną rundę Siarki Tarnobrzeg. Wówczas był piłkarzem, który miał już ponad trzydzieści lat i zdecydował się na kontynuowanie kariery w regionalnych klubach Lubelszczyzny. Najpierw był Lewart Lubartów potem Chełmianka Chełm, Lublinianka Lublin i ostatni klub w jakim przyszło mu kontynuowanie karier czyli Granica Dorohusk.
Krzysztof Klempka w pierwszej lidze rozegrał 15 spotkań zdobywając 5 bramek. Ostatnio pojawił się w Łęcznej na obchodach z okazji 25- lecia klubu i zagrał w meczu oldbojów Górnika z Orłami Górskiego.
Sławomir Nazaruk
Bez wątpienia najlepszy napastnik jakikolwiek grał w Górniku Łęczna. Kilka lat temu był obok Bugały najlepszym piłkarzem Górnika, ale odszedł do Śląska Wrocław i… zatrzymał się w rozwoju zatracił swoją skuteczność, ale po kolei…
Sławek pochodzi z małego miasteczka Parczewa, jest wychowankiem tamtejszej Victorii. Nie grał tam zbyt długo gdyż jego talent został dostrzeżony przez włodarzy górniczego klubu, którzy ściągnęli go do siebie. Przez kilka sezonów, Sławek był największym skarbem Górnika, w zamian za zaufanie odwdzięczał się dużą liczbą bramek zdobywaną każdego sezonu. W sumie w Górniku występował aż siedem lat. Bardzo chciał grać w pierwszej lidze i po nieudanym szturmie GKS`u na ekstraklasę odszedł do Śląska Wrocław wraz z trenerem Władysławem Łachem. Przez pierwsze dwa sezony wraz z Marcinem Wasilewskim, był największą gwiazdą zespołu, zdobywał bramki za co był idolem kibiców i z Remigiuszem Jezierskim tworzył bramkostrzelny duet. Jednak wrocławski klub popadł w olbrzymie kłopoty finansowe i spadł najpierw do drugiej ligi a potem do trzeciej gdzie jest do dziś. Nazaruk odszedł do Wisły Płock, jednak przygody z „Nafciarzami” do udanych nie zaliczy. Większość czasu spędzał tam na ławce rezerwowych i po sezonie, zmienił klub ma Widzew Łódź. Było to najgorsze posunięcie z możliwych. Nie dość, że Widzew był w fatalnym stanie finansowym to jeszcze prezentował opłakany poziom, a Sławek często musiał z konieczności występować w obronie a jest nominalnym napastnikiem! Łódzki klub jest już w drugiej lidze, a filigranowy napastnik ponownie zmienił klub. Powrócił do korzeni wracając do Górnika. Powrót zaliczy raczej do udanych gdyż w pierwszym meczu przed własną publicznością strzelił dwie bramki!
Sławomir Nazaruk dziś ma już prawie 30 lat i można powiedzieć, że jest niespełnionym talentem. Jego odejście z Górnika było raczej błędem, bo ani sportowo nie zyskał, ani finansowo. Dziś powraca do Górnika, ale musi walczyć o pierwszy skład, a tak mógłby być jednym z lepszych strzelców ligi. W pierwszej lidze rozegrał 113 spotkań zdobywając 14 bramek.
Jakub Wierzchowski
Jeden z lepiej zapowiadających się polskich bramkarzy, konkurent Dudka o miejsce w bramce reprezentacji, przyszły bramkarz Werderu Brema… taka opinia była o nim jeszcze kilka lat temu, jednak jego kariera potoczyła się w zupełnie innym kierunku i dziś jest jedynie średnim bramkarze w naszej lidze.
Wychowanek Lublinianki gdzie oprócz niego dorastali tacy bramkarze jak Piekutowski, Rachowski czy Onoszko. Występował tam przez dwa i pół roku i przeszedł do Górnika. Był jednym z najlepszych jak nie najlepszym bramkarzem drugiej ligi miał idealne warunki fizyczne jak na bramkarza, a co najważniejsze był młody, także jego odejście do mocniejszego klubu było tylko kwestią czasu. Przeszedł do Wisły Kraków. Jednak po kłótni z ówczesnym trenerem Franciszkiem Smudą był zmuszony do opuszczenia klubu. Najlepsza okazała się oferta Chorzowskiego Ruchu. W składzie „Niebieskich” był jednym z najlepszych bramkarzy w Polsce, także po raz kolejny zaczęły się nim interesować mocniejsze kluby. W końcu przeszedł do Werderu Brema. Jednak sportowo dwa sezony spędzony w Bremie zaliczy raczej do nieudanych. Zagrał tylko w trzech meczach, zdążył też zadebiutować w reprezentacji Polski, jednak żeby marzyć o konkurencji z Dudkiem musiał grać regularnie w klubie, dlatego wrócił do Polski. Konkretni do Wisły Płock. Powrót do wymarzonych nie należał, w wyniku kontuzji stracił pół sezonu. Ten również do udanych nie należy. Musi rywalizować o miejsce z Gubcem, rywalizacja jak na razie na remis gdyż, Wierzchowski rozegrał tylko spotkanie więcej.
Kuba z pewnością z jednego z najlepiej zapowiadających się zawodników na swojej pozycji stał się ligowym średniakiem, który wcale nie ma pewnego miejsce w swojej drużynie. W lidze rozegrał 78 spotkań. Być może po nie do końca udanych występach powróci kiedyś do Górnika?
Tomasz Feliksiak
Dla niektórych może być to postać anonimowa gdyż nie rozegrał on ani jednego spotkania w pierwszej lidze, przez kilka już lat pałęta się w okolicach klubów środka tabeli drugiej ligi, a mimo to został zapamiętany przez kibiców Górnika z dobrej strony.
Karierę rozpoczynał w mało znanym Turze Jaktorów, potem na początku lat dziewięćdziesiątych zmienił barwy klubowe na Pogoń Grodzisk Mazowiecki. W 1996 roku przeszedł po raz pierwszy do Górnika Łęczna, jednak po pół roku został wypożyczony do drużyny zza miedzy Lublinianki Lublin. Przez następne lata ten piłkarz, tworzył zgrany duet z wysokimi napastnikami takimi jak chociażby Cetnarowiczem. W barwach Górnika rozegrał blisko dwieście spotkań jednak po kilku sezonach, po nieudanym szturmie na pierwszą ligę odszedł do Ceramiki Opoczną, z którą zapewne liczył, że osiągnie więcej niż z górniczym klubem z Łęcznej. Jednak dla niego był to raczej krok do tyłu gdyż miał walczyć o awans, a bliżej było spadku. Po dwóch sezonach gry w Ceramice a potem Stasiaku zdecydował się przejść do KSZO Ostrowiec, klubu z tradycjami mającemu liczyć się w ligowej stawce, jednak znowu czekał go zawód gdyż po słabym początku sezonu znowu pozostawała walka o środek tabeli.
Dziś Tomek ma już 29 lat i raczej małe szanse na występy w pierwszej lidze, choć być może uda mu się awansować do ekstraklasy już w przyszłym sezonie. W Górniku spędził prawie sześć sezonów i obok Pawła Bugały był jednym z najbardziej szanowanych zawodników klubu.
Mirosław Budka
Jeden z niewielu wychowanków Górnika Łęczna, o którym można powiedzieć, że spełni swój talent. Nie był niezwykle uzdolniony, ale potrafi walczyć dużo widzi a ostatni doszło do tego doświadczenie. Po latach znowu w Górniku.
Rozpoczynał grać w piłkę w połowie lat dziewięćdziesiątych w Górniku. Jako senior zaczął grać dosyć późno bo w wieku 23 lat. Po dwóch sezonach udanych gier w Górniku przeniósł się do pierwszoligowego wówczas KSZO Ostrowiec, jego pierwszy sezon w szeregach ekstraklasy był dosyć udany, ale jego klub opuścił szranki ekstraklasy. Po półtora sezonu w drugiej lidze przeniósł się do pierwszoligowego Petro Płock, jednak grał tam tylko pół roku bo przeniósł się do Ceramiki Opoczno, dziś nie istniejącego klubu a wtedy drugoligowca. Kolejne etapy kariery stały pod znakiem powrotów do byłych klubów. Najpierw do Orlenu Płock(byłego Petro) oraz do KSZO Ostrowiec, które ponownie występowało w pierwszej lidze, jednak było to raczej nieporozumienie bo klub był w fatalnej sytuacji organizacyjnej i finansowej i spadł do drugiej ligi jako „czerwona latarnia”. Wówczas Górnik powracał do ekstraklasy i złożył propozycje Mirkowi, który postanowił powrócić do klubu w, którym się wychował. Już w pierwszym ligowym meczu zdobył przepiękną bramkę bo mistrzowsko rozegranym rzucie wolnym. Mimo, iż Górnik był skazywany na spadek, zajął wysokie ósme miejsce, a „Miro” był najlepszym strzelcem drużyny, oraz przykładem do naśladowania dla młodszych kolegów.
„Budkin” rozegrał w pierwszej lidze 110 spotkań zdobywając 17 bramek. Jest on bardzo wszechstronny, może występować w roli rozgrywającego, defensywnego pomocnik lub nawet stopera, jednak sam podkreśla, że nie lubi grać na tej ostatniej pozycji, ta runda nieco słabsza, ale Budka na pewno nie złożył jeszcze broni i pokaże na co naprawdę stać.
Grzegorz Skwara
W lecie 2004 odszedł z Górnika w okolicznościach które można nazwać skandalem, był on jednym z lepszych piłkarzy, a mimo to odszedł przeciwko czemu protestowały przedstawicielki płci pięknej wśród kibiców Górnika Łęczna…
Karierę rozpoczynał w rodzinnej Blachowni w tamtejszej Pogoni. Jednak szybko wypatrzyli go wyszukiwacze talentów z Rakowa Częstochowa, gdzie szybko trafił. Na początku klub grał w drugiej lidze, ale nie zrażało to Grześka, który występował tam przez pięć sezonów z przerwami, po czym nastąpił upragniony awans do ekstraklasy, jednak po czterech sezonach Raków spadł z ligi, co było początkiem końca i spadkach, które zatrzymały się dopiero na czwartej lidze! Wtedy nadszedł czas na spróbowanie sił w szwajcarskim FC Solothurn. Jednak powrócił do kraju gdzie grał w Ruchu Chorzów potem w KS Myszków Wtedy przyszedł czas na Górnika Łęczna, ten niski przebojowy pomocnik szybko stał się czołową postacią drużyny, był zdobywcą pierwszej dla Górnika w pierwszej lidze. Po sezonie, jego odejście wzbudziło dużo kontrowersji, ale protesty kibiców na nic się zdały i musiał odejść do KSZO Ostrowiec. Początek sezonu miał imponujący, ale złapał dość poważną kontuzje.
W pierwszej lidze rozegrał 135 spotkań, w których zdołał 21 razy pokonać bramkarza rywali, jest to postać dosyć kontrowersyjna, podejrzewana nawet o nieco poza sportowe aspekty futbolu.
Jeszcze niedawno był uważany za króla, teraz jest już zdecydowanie niżej głównie za sprawą trenera Bogusława Kaczmarka, który na każdym kroku podkreśla, że Paweł nie powinien grać w pierwszej lidze i że „za zasługi to się na Powązkach leży”, to samo można powiedzieć o coraz mniej popularnym Bobie
Jest wychowankiem Budowlanych Lublin. Następnie występował w barwach Lublinianki, by na pół roku, na okres służby wojskowej grać w Wawelu Kraków. Potem powrócił do lubelskiego klubu w którym występował do jesieni `96, po czym zmienił klub na Górnika Łęczna, drużynę dosyć stabilną finansowo, oraz grającą w drugiej lidze. Początki nie były łatwe, ale z czasem przebił się do pierwszego składu, grał coraz lepiej stał się symbolem klubu, ulubieńcem kibiców. Wtedy to upomniały się po niego kluby ekstraklasy z Legią Warszawa na czele, ale zawodnik Górnika wolał grać pierwsze skrzypce w klubie z Lubelszczyzny niż przesiadywać na ławce rezerwowych stołecznego klubu. Z Górnikiem ocierał się o pierwszą ligę, będąc w czołówce drużyn drugiego frontu. Raz nawet grał w barażach, ale wtedy lepsze okazało się KSZO Ostrowiec. W sezonie 2003/04 drużynę objął Jacek Zieliński, który odmienił zespół. Górnik nie grał tak pięknej piłki jak za Władysława Łacha, ale był to futbol skuteczny. Górniczy klub zakwalifikował się ponownie do baraży. Tym razem rywalem było Zagłębie Lubin- rozczarowanie sezonu, mówiło się o pucharach a skończyło w barach. Mimo iż klub z Łęcznej nie stał w roli faworyta, wygrał oba mecze zdobywając trzy bramki, których autorem był nie kto inny jak Bugała. Po sezonie mówiło się, że opuści klub, w grę wchodził Arsenał Kijów. Jednak ponownie mogliśmy oglądać „Kata Zagłębia” w Górniku! Pierwszy sezon był dla niego bardzo udany, zdobył nawet najpiękniejszą bramkę w Polsce roku 2003. Po sezonie nastąpiła zmiana trenera. Zielińskiego zastąpił Kaczmarek, który posadził Pawła na ławce oraz wystawił na listę transferową…
…dziś nie wiadomo jaka przyszłość czeka, nadal idola łęczyńskich kibiców. Mówi się o jego odejściu, ale on nie bardzo kwapi się do opuszczania klub nic dziwnego jest tu już 8 lat.! W pierwszej lidze rozegrał 32 spotkania zdobywając dwie bramki.
Piotr Cetnarowicz
Mimo, iż wróżono mu, że będą się ubiegać o niego kluby ekstraklasy, jego kariera potoczyła się nieco inaczej i dziś ubiegają o niego kluby nie z pierwszej, ale z trzeciej ligi to znaczy MG MZKS Kozienice, ŁKS Łomża i drugiej tj. Radomiak Radom, raczej nic nie wskazuje na to aby powrócił w szeregi pierwszej ligi.
Karierę rozpoczął w małym klubie Pogoń Prabuty. Następnie przeniósł się do Rodła Kwidzyn. Kolejny klub był już nieco bardziej poważny bo była to Pomezania Malbork. Piotrek bardzo się rozwijał i w trafił do pierwszej ligi do Groclinu. Nie grał tam długo i wybitnie nie zapisał się w kronikach. Karierę kontynuował w Jeziorku Iława. Wtedy to pojawiła się propozycja przejścia do stabilnej drugoligowej drużyny, z perspektywami na awans do ekstraklasy mianowicie Górnika Łęczna. W górniczym klubie szybko zyskał sobie sympatie kibiców skuteczną grą. Nie był to typ szybkiego i błyskotliwego oraz dobrze wyszkolonego technicznie piłkarza, grał mało porywający futbol. Jego atutami były dobre warunki fizyczne, dobra gra głową oraz waleczność, której nie można mu było odmówić. Po kilku sezonach został wypożyczony de Ceramiki Opoczno. Powrócił do Górnika i tworzył idealnie uzupełniający się duet z Felisiakiem. Jego talent został dostrzeżony i odszedł do KSZO Ostrowiec. Zdobył nawet kilka bramek, ale ponownie powrócił do łęczyńskiego klubu. Tym razem występy nie były tak udane i odszedł do Podbeskidzia o tamtej pory szybko zmieniał kluby. Bo bielskim klubie nastąpił czas wyjazdu za granice, konkretnie do Krzywbasu Krzyw Róg. Przygody tej nie zaliczy do udanych, gdyż szybko powrócił do Polski do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który bronił się przed spadkiem… i spadł a razem z nim „Cetnar”. Występował tam w drugiej lidze jednak nie były to porywające występy.
Piotrek w pierwszej lidze rozegrał 13 spotkań strzelając 2 bramki. Dziś wiele wskazuje na to, że „Cetnar” nie powróci już na polskie salony piłki nożnej. W Górniku tworzył bardzo dobry duet z Felisiakiem. On był wysoki, walczący a jego partner niski i sprytny dziś to samo próbuje zrobić trener Kaczmarek zestawiając duet Kubica- Jezierski.
Krzysztof Klempka
Próżno szukać jego sylwetki w skarbach kibica z ostatnich lat. Pamiętają go kibice, którzy chodzili na mecze jeszcze w trzeciej lidze. Wtedy to był on postrachem bramkarzy i wróżono mu obiecującą karierę w polskiej lidze.
Jest on wychowankiem Czarnych Pliszczyn. W połowie lat osiemdziesiątych przeszedł do Górnika Łęczna, wówczas drużyny trzecio ligowej. Wraz z Górnikiem awansował do drugiej ligi i wtedy… zawiesił buty na kołku. Wrócił po czterech latach przerwy do Górnika. Jednak grał tu tylko pół roku gdyż wybrał ofertę Lublinianki. Kolejny sezon rozpoczął już w pierwszej lidze, konkretnie w Warcie Poznań. Jednak po pół roku powrócił do Lublinianki. Następnie dosyć długo reprezentował barwy Stali Stalowa Wola oraz przez jedną rundę Siarki Tarnobrzeg. Wówczas był piłkarzem, który miał już ponad trzydzieści lat i zdecydował się na kontynuowanie kariery w regionalnych klubach Lubelszczyzny. Najpierw był Lewart Lubartów potem Chełmianka Chełm, Lublinianka Lublin i ostatni klub w jakim przyszło mu kontynuowanie karier czyli Granica Dorohusk.
Krzysztof Klempka w pierwszej lidze rozegrał 15 spotkań zdobywając 5 bramek. Ostatnio pojawił się w Łęcznej na obchodach z okazji 25- lecia klubu i zagrał w meczu oldbojów Górnika z Orłami Górskiego.
Sławomir Nazaruk
Bez wątpienia najlepszy napastnik jakikolwiek grał w Górniku Łęczna. Kilka lat temu był obok Bugały najlepszym piłkarzem Górnika, ale odszedł do Śląska Wrocław i… zatrzymał się w rozwoju zatracił swoją skuteczność, ale po kolei…
Sławek pochodzi z małego miasteczka Parczewa, jest wychowankiem tamtejszej Victorii. Nie grał tam zbyt długo gdyż jego talent został dostrzeżony przez włodarzy górniczego klubu, którzy ściągnęli go do siebie. Przez kilka sezonów, Sławek był największym skarbem Górnika, w zamian za zaufanie odwdzięczał się dużą liczbą bramek zdobywaną każdego sezonu. W sumie w Górniku występował aż siedem lat. Bardzo chciał grać w pierwszej lidze i po nieudanym szturmie GKS`u na ekstraklasę odszedł do Śląska Wrocław wraz z trenerem Władysławem Łachem. Przez pierwsze dwa sezony wraz z Marcinem Wasilewskim, był największą gwiazdą zespołu, zdobywał bramki za co był idolem kibiców i z Remigiuszem Jezierskim tworzył bramkostrzelny duet. Jednak wrocławski klub popadł w olbrzymie kłopoty finansowe i spadł najpierw do drugiej ligi a potem do trzeciej gdzie jest do dziś. Nazaruk odszedł do Wisły Płock, jednak przygody z „Nafciarzami” do udanych nie zaliczy. Większość czasu spędzał tam na ławce rezerwowych i po sezonie, zmienił klub ma Widzew Łódź. Było to najgorsze posunięcie z możliwych. Nie dość, że Widzew był w fatalnym stanie finansowym to jeszcze prezentował opłakany poziom, a Sławek często musiał z konieczności występować w obronie a jest nominalnym napastnikiem! Łódzki klub jest już w drugiej lidze, a filigranowy napastnik ponownie zmienił klub. Powrócił do korzeni wracając do Górnika. Powrót zaliczy raczej do udanych gdyż w pierwszym meczu przed własną publicznością strzelił dwie bramki!
Sławomir Nazaruk dziś ma już prawie 30 lat i można powiedzieć, że jest niespełnionym talentem. Jego odejście z Górnika było raczej błędem, bo ani sportowo nie zyskał, ani finansowo. Dziś powraca do Górnika, ale musi walczyć o pierwszy skład, a tak mógłby być jednym z lepszych strzelców ligi. W pierwszej lidze rozegrał 113 spotkań zdobywając 14 bramek.
Jakub Wierzchowski
Jeden z lepiej zapowiadających się polskich bramkarzy, konkurent Dudka o miejsce w bramce reprezentacji, przyszły bramkarz Werderu Brema… taka opinia była o nim jeszcze kilka lat temu, jednak jego kariera potoczyła się w zupełnie innym kierunku i dziś jest jedynie średnim bramkarze w naszej lidze.
Wychowanek Lublinianki gdzie oprócz niego dorastali tacy bramkarze jak Piekutowski, Rachowski czy Onoszko. Występował tam przez dwa i pół roku i przeszedł do Górnika. Był jednym z najlepszych jak nie najlepszym bramkarzem drugiej ligi miał idealne warunki fizyczne jak na bramkarza, a co najważniejsze był młody, także jego odejście do mocniejszego klubu było tylko kwestią czasu. Przeszedł do Wisły Kraków. Jednak po kłótni z ówczesnym trenerem Franciszkiem Smudą był zmuszony do opuszczenia klubu. Najlepsza okazała się oferta Chorzowskiego Ruchu. W składzie „Niebieskich” był jednym z najlepszych bramkarzy w Polsce, także po raz kolejny zaczęły się nim interesować mocniejsze kluby. W końcu przeszedł do Werderu Brema. Jednak sportowo dwa sezony spędzony w Bremie zaliczy raczej do nieudanych. Zagrał tylko w trzech meczach, zdążył też zadebiutować w reprezentacji Polski, jednak żeby marzyć o konkurencji z Dudkiem musiał grać regularnie w klubie, dlatego wrócił do Polski. Konkretni do Wisły Płock. Powrót do wymarzonych nie należał, w wyniku kontuzji stracił pół sezonu. Ten również do udanych nie należy. Musi rywalizować o miejsce z Gubcem, rywalizacja jak na razie na remis gdyż, Wierzchowski rozegrał tylko spotkanie więcej.
Kuba z pewnością z jednego z najlepiej zapowiadających się zawodników na swojej pozycji stał się ligowym średniakiem, który wcale nie ma pewnego miejsce w swojej drużynie. W lidze rozegrał 78 spotkań. Być może po nie do końca udanych występach powróci kiedyś do Górnika?
Tomasz Feliksiak
Dla niektórych może być to postać anonimowa gdyż nie rozegrał on ani jednego spotkania w pierwszej lidze, przez kilka już lat pałęta się w okolicach klubów środka tabeli drugiej ligi, a mimo to został zapamiętany przez kibiców Górnika z dobrej strony.
Karierę rozpoczynał w mało znanym Turze Jaktorów, potem na początku lat dziewięćdziesiątych zmienił barwy klubowe na Pogoń Grodzisk Mazowiecki. W 1996 roku przeszedł po raz pierwszy do Górnika Łęczna, jednak po pół roku został wypożyczony do drużyny zza miedzy Lublinianki Lublin. Przez następne lata ten piłkarz, tworzył zgrany duet z wysokimi napastnikami takimi jak chociażby Cetnarowiczem. W barwach Górnika rozegrał blisko dwieście spotkań jednak po kilku sezonach, po nieudanym szturmie na pierwszą ligę odszedł do Ceramiki Opoczną, z którą zapewne liczył, że osiągnie więcej niż z górniczym klubem z Łęcznej. Jednak dla niego był to raczej krok do tyłu gdyż miał walczyć o awans, a bliżej było spadku. Po dwóch sezonach gry w Ceramice a potem Stasiaku zdecydował się przejść do KSZO Ostrowiec, klubu z tradycjami mającemu liczyć się w ligowej stawce, jednak znowu czekał go zawód gdyż po słabym początku sezonu znowu pozostawała walka o środek tabeli.
Dziś Tomek ma już 29 lat i raczej małe szanse na występy w pierwszej lidze, choć być może uda mu się awansować do ekstraklasy już w przyszłym sezonie. W Górniku spędził prawie sześć sezonów i obok Pawła Bugały był jednym z najbardziej szanowanych zawodników klubu.
Mirosław Budka
Jeden z niewielu wychowanków Górnika Łęczna, o którym można powiedzieć, że spełni swój talent. Nie był niezwykle uzdolniony, ale potrafi walczyć dużo widzi a ostatni doszło do tego doświadczenie. Po latach znowu w Górniku.
Rozpoczynał grać w piłkę w połowie lat dziewięćdziesiątych w Górniku. Jako senior zaczął grać dosyć późno bo w wieku 23 lat. Po dwóch sezonach udanych gier w Górniku przeniósł się do pierwszoligowego wówczas KSZO Ostrowiec, jego pierwszy sezon w szeregach ekstraklasy był dosyć udany, ale jego klub opuścił szranki ekstraklasy. Po półtora sezonu w drugiej lidze przeniósł się do pierwszoligowego Petro Płock, jednak grał tam tylko pół roku bo przeniósł się do Ceramiki Opoczno, dziś nie istniejącego klubu a wtedy drugoligowca. Kolejne etapy kariery stały pod znakiem powrotów do byłych klubów. Najpierw do Orlenu Płock(byłego Petro) oraz do KSZO Ostrowiec, które ponownie występowało w pierwszej lidze, jednak było to raczej nieporozumienie bo klub był w fatalnej sytuacji organizacyjnej i finansowej i spadł do drugiej ligi jako „czerwona latarnia”. Wówczas Górnik powracał do ekstraklasy i złożył propozycje Mirkowi, który postanowił powrócić do klubu w, którym się wychował. Już w pierwszym ligowym meczu zdobył przepiękną bramkę bo mistrzowsko rozegranym rzucie wolnym. Mimo, iż Górnik był skazywany na spadek, zajął wysokie ósme miejsce, a „Miro” był najlepszym strzelcem drużyny, oraz przykładem do naśladowania dla młodszych kolegów.
„Budkin” rozegrał w pierwszej lidze 110 spotkań zdobywając 17 bramek. Jest on bardzo wszechstronny, może występować w roli rozgrywającego, defensywnego pomocnik lub nawet stopera, jednak sam podkreśla, że nie lubi grać na tej ostatniej pozycji, ta runda nieco słabsza, ale Budka na pewno nie złożył jeszcze broni i pokaże na co naprawdę stać.
Grzegorz Skwara
W lecie 2004 odszedł z Górnika w okolicznościach które można nazwać skandalem, był on jednym z lepszych piłkarzy, a mimo to odszedł przeciwko czemu protestowały przedstawicielki płci pięknej wśród kibiców Górnika Łęczna…
Karierę rozpoczynał w rodzinnej Blachowni w tamtejszej Pogoni. Jednak szybko wypatrzyli go wyszukiwacze talentów z Rakowa Częstochowa, gdzie szybko trafił. Na początku klub grał w drugiej lidze, ale nie zrażało to Grześka, który występował tam przez pięć sezonów z przerwami, po czym nastąpił upragniony awans do ekstraklasy, jednak po czterech sezonach Raków spadł z ligi, co było początkiem końca i spadkach, które zatrzymały się dopiero na czwartej lidze! Wtedy nadszedł czas na spróbowanie sił w szwajcarskim FC Solothurn. Jednak powrócił do kraju gdzie grał w Ruchu Chorzów potem w KS Myszków Wtedy przyszedł czas na Górnika Łęczna, ten niski przebojowy pomocnik szybko stał się czołową postacią drużyny, był zdobywcą pierwszej dla Górnika w pierwszej lidze. Po sezonie, jego odejście wzbudziło dużo kontrowersji, ale protesty kibiców na nic się zdały i musiał odejść do KSZO Ostrowiec. Początek sezonu miał imponujący, ale złapał dość poważną kontuzje.
W pierwszej lidze rozegrał 135 spotkań, w których zdołał 21 razy pokonać bramkarza rywali, jest to postać dosyć kontrowersyjna, podejrzewana nawet o nieco poza sportowe aspekty futbolu.

DO KLUBU:
Z KLUBU: